Blade Runner 2049 (2017) – unowocześniony sen o elektrycznych owcach

blade runner 2049

Blade Runner 2049: „Like tears in the rain” https://www.youtube.com/watch?v=ZTzA_xesrL8 może nie ma tu tak świetnego tekstu, wypowiedzianego w genialnej improwizacji – wiem, że możecie nie wiedzieć ale Rutger Hauer (23 że hej!), gwiazda kina klasy „Z” w tym oto zajebistym filmie jakim był, jest i będzie „Łowca androidów” odpierdolił ten genialny kawałek zmieniając wyrychtowany przez scenarzystów ów monolog i jednocześnie skrócił scenę. Niedoceniony geniusz o wzroku psychopaty. I po tym przydługim wstępie o „Łowcy androidów” genialnym filmie, który w latach 80-tych został doceniony przez wielu pomimo niechęci do sf, wspomnę o dzisiejszej torpedzie.

Fabularnie oficer K poluje na replikantów (niesamowite… znów…) i trafia na tajemnicę, która może rozpieprzyć całe społeczeństwo. Prowadząc śledztwo coraz bardziej zbliża się do rzeczy, w które ciężko uwierzyć. A sprawa prowadzi go w kierunku Ricka Deckarda.

Troszkę bałem się, że w epoce CzyDe komputerowe efekty znów będą oczojebnie niszczyć klimat. Że zabraknie tego brudu, który w „Łowcy androidów” budował klimat i robił robotę, jak na zdegenerowany i zniszczony świat przyszłości przystało. Na szczęście raczej były to płonne nadzieje… choć w paru momentach trochę na ekranie było za sterylnie. Troszkę to co widać, znaczy strona wizualna skojarzyło mi się z grą komputerową „Blade runner” z 1997, co nie jest w sumie złym porównaniem 🙂 Jednak strona wizualna choć nieco za sterylna jest porządnie wykonana. I nawet pierdoła, która nadal uważa science-fiction, czy też całą fantastykę za kupę dla dzieci a sam czyta i ogląda „40 twarzy geya… greya” zauważy od razu, że ścieżka Hansa Zimmera robi klimat. Także (o ile nie jest ślepym) usłyszy zdjęcia, które zostały poprowadzone przyjemnie, bez debilnego trząchania kamery w scenach walki, oraz idealnie prowadzonej w dłuższych ujęciach. A scena, gdy oficer K podąża w pomarańczowej scenerii… dla mych oczu cacuśnie. Dla takich scen się chodzi do kina i daje porwać dziesiątej muzie.

Obsada w porządalu, w sumie nikogo bym nie zmieniał, bo wykonano tu całkiem fajną robotę. Nikt mnie nie irytuje, nie mam poczucia, że kogoś warto by usunąć by zwiększyć przyjemność z oglądania. Solidna robota wykonana. Do tego fabuła ma kilka zwrotów, ale kinomaniaka nie wyprowadzą z tropu. Może troszku za mało tego czegoś, tego fabularnego i wizualnego brudu, którym część pierwsza ociekała każdym porem.

Brakuje tego „mistycyzmu”, jaki towarzyszył oglądaniu staruszka z 82-go, zaskoczenia i braku tej niejednoznaczności. Jednak nie boli to, aż tak bardzo by psuć radość z oglądania naprawdę rzetelnie zrobionego filmu pomimo wysoko postawionej poprzeczki finansowej, tej stopy zwrotu jaka jest oczekiwana przez pejsatych finansistów.

W sumie warto obejrzeć w kinie – siadać gdzieś z przodu, gdzie mniej żrą popkorny i naczosy, a ekran zajmuje cały zasięg wzroku, by w pełni nacieszyć się obrazem i dźwiękiem. W sumie jak „Łowca androidów” jest raczej kinem dla koneserów poprzez wolniejsze prowadzenie fabuły, większą ilość scen wprowadzających w klimat świata zniszczonego, acz nowoczesnego, tak „Blade Runner 2049” jest zrobiony dla zwykłego oglądacza (i tu może się kryć to coś, ten niuans sprawiający, że jednak czegoś brak w ogólnym zarysie).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s