Kurier (2019) – okupacyjne DPD

indeks

Nastał czas, gdy rodzime kino wreszcie zabrało się za historię minionego wieku, która jest mocno przekłamana w wielu krajach. Opcja edukacji poprzez filmy jest zajebistą możliwością pokazania z innej perspektywy wydarzeń, o których wiedział zwykły widz, albo podczas seansu dopiero się dowiedział. Tak zachód jak i wschód ma swoje wydumane podejście do choćby II wojny światowej, ruscy nauczeni, że nas uwalniali (zniewalając i mordując setki tysięcy Polaków), a zachodni alianci że nic się nie dało zrobić (bo sprzedali nas Stalinowi i mieli w d). I tak oto miszcz lat 90-tych w filmach opowiadających o współczesnych przemianach i filmach sensacji i akcji Władysław Pasikowski złapał się za bary z tematem historycznym.

Film opowiada historię jednej misji legendarnego kuriera Jana Nowaka-Jeziorańskiego. Ma on podczas trwania IIWŚ po raz kolejny dotrzeć do Polski i przekazać naczelnemu wodzowi na terenie okupowanym Tadeuszowi Bórowi-Komorowskiemu przekazać informacje odnośnie powstania warszawskiego i pomocy Anglików… znaczy braku takowej i umyciu rąk, bo to teren pod kuratelą ruskich i z nimi mamy się dogadywać.

W sumie pięknie pokazano jak i drzewiej wśród Naszych rządzących bywało, gdzie miast trzymać się jednej linii to każdy robił sobie jak uważał, przez co alianci traktowali nas jak rozkapryszone dzieci. Kłótnie, spory, dodpieralanie sobie świń nawet przy okazji tworzenia akcji bojowych na terenie okupowanej Polski to norma. Ktoś ci nie leży, pomimo że jest zajebistym kurierem i ma wypełnić ważną misję… uj z tym, nie podoba ci się on to nie dasz mu zezwolenia na lot, niech se stateczkiem płynie. Jak człowiek wniknie w dokumenty co się podczas wojny działo wśród naszych generalicjantów i reszty politykierów… to aż żal dupę ściska, że to oni reprezentowali nasze interesy na londyńskich salonach. Czyli jak było kiedyś, tak jest i dziś. Nie ma wspólnego polskiego interesu, są tylko interesy partyjne.

Pomińmy historię i wróćmy do filmu. Całość całkiem spoko zrobiona. Nie walają się w tle słupy wysokiego napięcia, współczesne ciężarówki, na rękach nie ma elektronicznych zegarków, a dzieci nie biegają w adidaskach. Postarano się pokazać ówczesne realia ze sporą dozą autentyczności. Troszkę znów wycofujący się z frontu żołnierze za czysto i wypoczęcie wyglądają… ale cóż musiała być ta łyżka dziegciu 🙂 Stroje, fryzury i tego typu szczegóły całkiem spoko stylizowane na tamte czasy. Do tego zatrudnienie jako mówiących po niemiecku czy angielsku aktorów z owych krajów było bardzo dobrym posunięciem.

Fabuła wygląda nieco na taką po łebkach z politycznych przepychanek w Londynie szybki przeskok do nauki skoków spadochronowych w Szkocji, szybki myk przelot, dolot do Polski potem perypetie po drodze, trafienie do okupowanej Warszawy i finalizacja. Jakoś tak… wyglądało to jak typowy bryk do lektury szkolnej – na szybkości w paru akapitach kilka najważniejszych wydarzeń i pointa. Niby chodzi by była dynamika w tego typu filmie, gdzie ma być historia na faktach, akcja i sensacja, ale jednak pod tym względem poczułem się mocno zawiedziony. Jakoś tak nie miałem czasu zastanowić się nad żywotem Jana Nowaka-Jezioranskiego. Ani nawet czasu by ową postać polubić czy znienawidzić. Jakoś na ekranie został przedstawiony zbyt słabo w stronę widza by móc w pełni kibicować jego przygodom. Wiadomix Polski kurier walczący z okupantem zawsze miejsce w rodzimym serduszku znajdzie… ale ktokolwiek zagramaniczny będzie oglądał to będzie mu ta postać mocno zwisała i powiewała.

W sumie większość ról całkiem spoko obsadzono. Parę znanych rodzimych nazwisk robiących robotę, kilku zagranicznych dobrze robiących robotę (ci grający głównych szkopów) i słabiej (gościu od Churchilla) oraz żeby nie było atrakcyjna pani Julie Engelbrecht. Do tego dodano stadko młodszych polskich aktorów, którzy poprzez serial i kilka filmów mocno kojarzą się z filmami o IIWŚ w Polsce czyli Wojciech Zieliński czy Jakub Wesołowski. Pod względem obsady wypada to całkiem spoko. Większej siary nikt nie odwalił.

Został pokazany tylko jeden okupant ze swej jakże złej strony, bo na ruskiego nie było miejsca i czasu w tym filmie. Jednak z drugiej strony pokazano pewne opcje jakie rodziły się w głowach niemieckich oficjeli na temat udziału Polaków w walce z ruskimi. Gdyby oni tak do Nas, jak i do reszty narodów mających bardzo złe wspomnienia z komuszego rządzenia podeszli od początku wojny… nie byłoby Stalina i ta część historii poszłaby w niepamięć. Ale cóż próby przekonywania do siebie kogoś kogo się napierdalało pejczem przez kilka lat to mocno spóźniony pomysł.

Ogólnie z tym filmem mam trochę problem… bo ani on wybitny, ani słaby. Jednak czuć, że lepszy niż przeciętny. Potencjał był na bardzo dobre widowisko historyczno-wojenno-sensacyjne, a wyszedł film, który wpadnie w obecną narrację jacy to jesteśmy poszkodowani i jednocześnie wspaniali. A mógł być obraz, który można by było rzucić w ryj hejterom za granicą. A tak do obejrzenia, ale przez rodzimego widza.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s