Irina Palm (2007) – wszystko dla wnuczka

indeks.jpg

„Zrobiłbym dla ciebie wszystko” – czy ktokolwiek z nas zastanowił się nad tym często i łatwo rzucanym zdaniem? Prawdę mówiąc mało kto poświęciłby siebie dla innego człowieka w myśl tego hasła. Okazuje się, iż takie osoby są na Ziemi, a o jednej z nich mówi właśnie ten film.

Bardzo byłem ciekaw tego filmu, który zdobył niezłe recenzje na różnych festiwalach. To iż główną rolę powierzono kobiecie o sporym doświadczeniu życiowym Marianne Faithfull dodało jeszcze więcej kolorytu tej postaci. Sam seans muszę uznać za udany, film nie tylko, że mi się spodobał, ale także można go uznać za kawałek dobrego kina.

Wnuczek Maggie ciężko zachorował. Wraz z synem i synową robią co tylko można by pomóc chłopcu, jednak leczenie nie przynosi oczekiwanych rezultatów. Wraz z niepowodzeniami zaostrza się konflikt pomiędzy Maggie, a jej synową. Lekarze rzucają ostatnie koło ratunkowe – w Melbourne prowadzi się nowatorskie leczenie, jednak za przelot, zakwaterowanie itp. trzeba zapłacić z własnej kieszeni i to dość pokaźną sumę. Rodzina jest zrozpaczona, bo nawet najmniejszego kredytu nie dostaną. Magie bierze sprawę w swoje ręce i postanawia poszukać pracy, jakiejkolwiek pracy…

Historia została skomponowana w ten sposób, aby widz mógł uwierzyć w możność zrealizowania się tych wydarzeń w rzeczywistości. Główna bohaterka Maggie to ponad pięćdziesięcioletnia wdowa, która nie posiada żadnego doświadczenia zawodowego, ani kwalifikacji. Wcześnie poznała swego męża, który był jedynym mężczyzną w jej życiu. Wychowała też syna, którego dziecko jest teraz ciężko chore. Na temat choroby nie pada zbyt wiele informacji by można było z nich wywnioskować cóż to za ustrojstwo męczy chłopca. Maggie najpierw próbuje się zadłużyć w bankach, ale te stwierdzają tylko jej niezdolność kredytową. Próby znalezienia pracy poprzez instytucje do tego powołane kończą się tylko upokorzeniem – gdyż wychodzi na to, iż jest starą, bez doświadczenia, nikomu nie potrzebną kobietą. Kręcąc się po mieście zauważa w witrynie sex clubu, iż poszukiwana jest hostessa. Jak później zgrabnie tłumaczy szef przybytku rozkoszy – hostessa to taki eufemizm. Początkowo Maggie wydaje się być zupełnie nie na miejscu, lecz jej nieskalane ciężką pracą delikatnie dłonie stają się przepustką do pracy jako „masturbatorka” (pani siedząca obok dziury w ścianie, w którą panowie wkładają spragnione orgazmu penisy). Zostaje przyuczona do zawodu i okazuje się, że przejawia talent w tym co robi.

Zabawnie wypada konfrontacja męskich pragnień z jednej strony dziury, a panią w średnim wieku po jej drugiej stronie. Spragnieni szybkiego orgazmu mężczyźni przynoszą swe erotyczne marzenia i fantazje na temat młodych, wielkopiersiastych laseczek, a doznają spełnienia w rękach kobiety,na którą żadn z nich nie spojrzałby jako na obiekt westchnień i pożądania. „Okienko” Maggie robi furorę do tego stopnia, iż przywdziewa przydomek Irina Palm – a wszystko to by jak najszybciej (ma góra 4 tygodnie) zdobyć kasę na leczenia wnuczka.

Jej syn tak jak i przyjaciółki Maggie, czy też panie w sklepie – są zainteresowani, gdzież to ona znika. SPOILER Przez długi czas krępuje się wyznać prawdę, lecz w momencie, gdy syn śledząc matkę dociera do znajdującego się w Soho klubu wszelkie tamy puszczają. Tom reaguje wybuchowo i nie widzi, iż robione jest to tylko i wyłącznie dla szczytnego celu. Także przyjaciółki z typowo angielska flegmą dopytują się o pracę, czuć zainteresowanie, a także zazdrość iż odważyła się na tak spektakularne działania. Jednocześnie odrzucają Maggie ze swego towarzystwa – jako zbrukaną i niegodną bycia przyjaciółką statecznych pań. Ale czy którakolwiek z nich zaproponowała jakąkolwiek pomoc dla wnuczka swej koleżanki? Żadna. KONIEC SPOILERA

Sporą wesołość wzbudził we mnie widok Maggie, która zaaklimatyzowała się w pracy. Pani w średnim wielu w fartuszku (takim jaki się zakłada do sprzątania), na ścianie seks kabiny obrazek przyniesiony z domu, a na stoliczku kanaki w próżniowym opakowaniu i termos z kawą. I gdyby nie pojawiające się co kilka minut penisy w dziurze byłby to bardzo zwyczajny portret kobiety pracującej. Ta pani ma zamiar wykonywać swą pracę sumiennie z pełnym zaangażowaniem co przypłaca kontuzją – tzw. „łokieć penisistki”.

Zapożycza się u swego szefa, aby dać synkowi kasę na wyjazd. Niezauważalne pomiędzy Mikim, a jego pracownicą pojawia się więź, nić sympatii. Obydwoje są samotni i w podobnym wieku, lecz cała reszta ich dzieli. Początkowo szef traktuje ją jak kolejny żywy kawałek mięsa mający przynosić dochodu, lecz tej pani na dłuższą metę nie dało by się tak traktować przez jej nieodparty urok osobisty.

Ciekawe są relacje rodzinne. Początkowo pomiędzy matką i synem nie ma na co narzekać, lecz z każdym upływającym dniem, zbliżającym do ostatecznego terminu, kiedy przetransportowanie wnuczka będzie jeszcze możliwe. Narasta frustracja z braku jakiejkolwiek możliwości ratowania dziecka. Natomiast relacje pomiędzy Maggie, a jej synową z momentem wyjawienia miejsca zatrudnienia znacznie się ocieplają. Ta kobieta potrafi docenić poświęcenie swej teściowej. Marianne Faithfull bardzo dobrze wypadła w roli prostej kobiety w średnim wieku postawionej w niecodziennej sytuacji. Na uwagę zasługuje także zdawkowo podawana muzyka, słychać ją bardzo rzadko, lecz gitarowe granie fajnie wkomponowuje się w ten świat.

Film wręcz należałoby przepisać wszystkim krzyczącym o zgniliźnie moralnej, nadmiarze seksu we wszystkich mediach i tym co się zarzekają że dla … (tu wstaw cokolwiek) zrobią wszystko. Oglądając ten nastrajający wielce pozytywnie film miałem uczucie, że teraz to i a mógłbym zrobić wszystko, no prawie wszystko…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s