Metoda (2005) – rozmowa kwalifikacyjna

indeks.jpg

Prawie każdy z nas w pewnym wieku rusza na podbój mórz i oceanów rynku pracy. Setki CV i listów motywacyjnych rozsyłanych pocztą tradycyjną lub elektroniczną, tudzież roznoszenie swoich papierów po firmach. Od czasu do czasu pojawia się zawiadomienie, że pracodawca chciałby się z nami spotkać w celu odbycia rozmowy kwalifikacyjnej. Czasem jest ona rzeczowa i merytoryczna, jakieś testy, pytania, zadania, a innym razem coś z kosmosu, a nie rzadko szczyt chamstwa i braku kompetencji u zatrudniających. A wszystko kończy się wyświechtaną formułką „zadzwonimy do pana/pani” lub „odezwiemy się”. Jasne. W tym filmie mamy do czynienia właśnie ze specyficzną rozmową kwalifikacyjną. Nakręcony na podstawie sztuki Jordiego Galcerana pod tytułem „Metoda Grönholma”. Reżyser tego teatralnej pierworysu się nie wstydzi. Wszystko zostało zrobione bardzo kameralnie poczynając od ledwie kilku pomieszczeń, w których toczy się akcja po zatrudnienie tylko ośmiu aktorów. Minimalizm i klaustrofobiczny klimat panujący podczas tej specyficznej rozmowy kwalifikacyjnej wzmaga napięcie, pomaga w przedostaniu się emocji z obsady na widza. Wszystko to skrywa jeszcze pewna zasłona milczenia co do firmy, jej spektrum działania. Dodatkowo wraz z zamkniętymi kandydatami pozostawieni jesteśmy tylko własnym domysłom co do całego procesu rekrutacji, a także tego co się dzieje na zewnątrz. W świecie zewnętrznym na pewno dzieje się wiele, gdyż całe miasto zostało opanowane przez antyglobalistów protestujących przeciwko Bankowi Światowemu.

Na sali spotyka się siedem osób mających zostać poddanych rozmowie kwalifikacyjnej. Na samym początku muszą po raz enty wypełnić ten sam kwestionariusz i czekać na dalsze instrukcje firmy Dekia. Smaczku dodaje to, iż dwójkę z nich Carlosa i Nieves łączył kilka lat temu romans. Stanowisko jest tylko jedno. Przed kandydatami stawiane są różne, coraz dziwniejsze zadania mające wciągnąć ich w psychologiczną gierkę. Pierwszym zadaniem jest odgadnięcie kto z nich jest wtyką korporacji.

Dwie kobiety i pięciu mężczyzn zostaje poddanych specyficznym zadaniom mającym wyłonić spośród nich osobę pasującą na wolną posadę. Kontakt z firmą maja tylko poprzez nieco dziwną sekretarkę. Zamknięci w jednym pomieszczeniu muszą przechodzić przez kolejne testy. Okazuje się, że ta rozgrywka ukazuje prawdziwe oblicza naszych postaci i to co ukrywają. Wraz z rozwojem akcji dowiemy się kto tak naprawdę jest kim. Mieszanka osobowości mających walczyć o jeden stołek wywlecze na zewnątrz wszelkie złe i podłe instynkta, bo w takiej okoliczności przyrody samo wykazanie swej przydatności to za mało, trzeba jeszcze zdyskredytować przeciwników, albo jest to łatwiejsze niż pokazanie swej wartości? Wszystkie chwyty poniżej pasa, podcięcia tłumaczone są nie własną podłością, ale przystosowanie się do „metody Grönholma” jaką są tutaj badani.

Oglądając ten film mamy uczucie, że zostało tu zwizualizowane połączenie reality show pokroju „Big Brothera” czy bardzo bliski tematyce amerykański program „Trampolina” gdzie kilkunastu kandydatów bije się ze sobą o pracę w korporacji Trumpa, teatralnego przedstawienia i sesji RPG, gdzie tylko mistrz gry widzi i wie wszystko. Ludzie chcący uzyskać dobrą posadę często są w stanie zrobić bardzo dużo złego. Wiele osób w wielkich firmach podgryza wszelką konkurencję, a także tych siedzących stopień wyżej byleby tylko piąć się po szczeblach kariery za wszelką cenę. Widzimy pewną rozgrywkę psychologiczną prowadzoną przez korporację, która tymi uwłaczającymi zadaniami wymusza na kandydatach walkę prawie o wszystko. Dają się wodzić za nos przez kogoś z zewnątrz mającego pełną kontrolę nad wydarzeniami, gdzie w odpowiednich momentach robiona jest wymowna pauza i przerwa na siusiu czy posiłek, by po chwili podkręcić tempo kolejnym złożonym na wielu płaszczyznach zadaniu. Psychologiczne gierki, zapędzanie do wyznaczonego kieratu i wymuszanie by pokazać swój szczurzy pęd yuppie. Każda z postaci wydaje się być opętana chęcią zwycięstwa za wszelką cenę, jakby tylko ta posada mogła ich usatysfakcjonować. Pod płaszczykiem testów kwalifikacyjnych dostajemy po prostu niezłe studium psychologiczne postaci.

Co pewien czas reżyser odsłania kolejne karty, pokazując kolejne zaskakujące zwroty akcji. Szybko na pierwszy plan wychodzą wady i zalety naszych bohaterów, które stają się ich najważniejszą bronią w walce o palmę pierwszeństwa. Tutaj nikt do końca nie jest sobą, wszyscy kłamią by się wybielić, by dokopać konkurentom. Jest tylko jedna zasada – przetrwać. To sprowadzenie całego chorego napędu i popędu ambicji do cynicznej gry opartej na fałszu oraz sprowadzenie rozmowy kwalifikacyjnej prawie do walki o przeżycie nieco psuje cały obraz. Jednak całość ogląda się z napięciem niczym bardzo dobry thriller, gdzie kolejne postacie giną w dziwnych okolicznościach. Tutaj jedynie odpada się i wychodzi, lecz emocje są równie intensywne.

Ukazanie walki o stołek, gdzie wykorzystuje się nie tylko własną wiedzę i umiejętności, ale także wiedzę o przeciwnikach, oszczerstwa, kłamstwa, złudne nadzieje, także cechy płciowe i relacje i emocje przyprawia o gęsią skórkę. Stare instynkty, które przydawały się w prawdziwej walce o przetrwanie dziś służą tym współczesnym gladiatorom do kroczenia po trupach po kolejnych stopniach kariery. Jednak zapominają, iż po osiągnięciu szczytu także mogą zostać zdetronizowani i zrzuceni, a upadek z takiej wysokości może zakończyć się najgorszym.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s