Shazam! (2019) – tadam!

indeks

Ekranizacje komiksów ostatnimi czasy stały się kopalnią dolarowego złota dla filmowych wytwórców. Taki istny napędzający się samograj, nie ważne jak kiepski papierowy pierwowzór, byleby zarobić. Czasem tworzy się coś naprawdę fajnego, ale większość jest co najwyżej przeciętna. I brylują tu dwie firmy Marvel i DC, Marvel jeśli chodzi o filmy dzieli i rządzi na kinowych ekranach. Ilością zamietli konkurencję, a czasem i jakością. Ale dziś mamy kontrę ze stajni DC, oto w ekranizacji komiksu gdzie to nazywał się Kapitan Marvel (taki tam uszczypliwy żarcik) pojawia się „Shazam!”. Wreszcie dobry film z uniwersum DC? O tym w poniższym tekście.

Fabularnie to tu nie ma żadnych wielkich fajerwerków. Jest sobie gówniarz, który ucieka z kolejnych rodzin zastępczych, do których trafił za kilkulatka, gdy na terenie wesołego miasteczka zgubił się szukając (sic!) upuszczonego mini kompasu. Teraz ucieczki z domów zastępczych to dla niego normalka, gdyż poszukuje swej zaginionej matki. Po kolejnym wybryku trafia do dość ekscentrycznej rodzinki zastępczej. Mieszkają tu czarna papla małolata, gruby mruk, kulejący oszołom i młoda siksa. Poza nowym najbliższym otoczeniem pojawia się także nowa szkoła, gdzie są nowi osiłkowie lubujący się w dokuczaniu słabszym. Bo jednym ze starć z gamoniami ucieka do metra. I nagle w wagonie metro znikają wszyscy współpasażerowi, a za otwartymi drzwiami jest jaskinia, gdzie czeka na niego czarnoskóry czarodziej. Przekazuje chłopakowi potężną moc, by strzegł świat przed bestiami – siedmioma grzechami.

Trzeba przyznać, że mieli rozmach skurczysyny! Nie dość, że nazwali główną postać jak konkurencyjna firma komiksowa specjalizująca się i grupująca twórców superbohaterskich komiksów, to jeszcze w czasie największej popularności Marvela ośmielili się zaatakować nim podbite przez stajnię Marvela kinowy świat. Trzeba przyznać, że nieco umknęli pozwom o grube miliony szekli zmieniając w stosunku do komiksu nazwę głównego bohatera i tytuł filmu. Taka wolta jednocześnie z pstryczkiem w nos konkurencji -że ło ho ho mogliśmy sieknąć na grubo, ale zlitowaliśmy się miłościwie.

Cały ten film w gruncie rzeczy to bardzo mokry sen małolata zaciukanego w superbohaterskich komiksach. To co tu się dzieje to marzenie niejednego fana Spidermena, Batmana czy innego Hulka. Miliony dzieciaków już na całym świecie (bo zaraza o tych super hiper duper bohaterach opanowała całą Ziemię) marzą by stać się postacią z ich ulubionych książeczek obrazkowych. Chcieliby założyć te rajstopki, lajkry, pelerynkę czy tam dziwną maskę i ponakurwiać się ze złem wszetecznym. Niejeden sprzedałby nerkę, własną matkę czy przyszłe dzieci własne byleby mieć możliwość otrzymania darów super mocy jak latanie, niewidzialność (pewna rozkminka o tym w filmie). A tu dostają takie kompendium wiedzy jakby to było, gdyby się zdarzyło. Wszelkie te próby odkrywania jakie moce się posiada (przy pomocy przybranego brata, który jest specem od supebohaterów i posiada kulę która odbiła się od suta Supermena) to całkiem humorystyczne podejście do tematu, mające swój urok. Odkrywanie nowego wraz z korzystaniem z możliwości jakie dają moce, oraz to, że dzieciak zamienia się w dorosłego faceta to clue tego filmu. A całość konkretnie okraszona niczym kasza skwarkami na bogato, efektami specjalnymi. Całkiem porządnie wykonane, choć czasem postacie grzechów wyglądają nieco dupnie.

W sumie ciekaw byłem jak tym razem DC wypadnie, jednak nie ma co się oszukiwać pod większością względów wypadli słabiej od produkcji Marvelowskich… no oczywiście poza szitem o Czarnej Panterze i Fantastycznej 4. Spodziewałem się więcej humoru, więcej akcji rodem z odkrywania własnych super sił, a dostałem to co widać. Główny zły jest taki sobie, acz jego indolencja jest iście wybitna. Posiada ogromne moce, ale daje się rolować jak małe kocię. Do tego finałowy zwrot akcji z przyspieszonym „szkoleniem” oraz finałowy pojedynek, który wyglądał jak przedwczesna ejakulacja fabularna. Cóż mogło być całkiem w pytkę wyszło tak sobie. Szkoda, że znów produkcja spod szyldu DC jest tylko co najwyżej przeciętnym wytworem kinowym.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s