W chmurach (2009) – w chmurach jak w życiu otacza cię samotność

indeks

Długo zastanawiałem się nad wyborem filmu na niedzielne popołudnie, a jako że niewiele wzbudzających mą ciekawość filmów było granych w pasujących mi kinach i w pasujących porach wybór był dość ograniczony. Wreszcie zdecydowałem się na „W chmurach”. Nie oczekiwałem zbyt wiele i dzięki temu zostałem dość pozytywnie, jak na taki romansidłowo-obyczajowy film zaskoczony. I nawet spieprzona końcówka nie odebrała przyjemności z oglądania filmu.

Dla niektórych ludzi praca staje się czymś więcej, sposobem na życie. Odcinają się od szarości dnia codziennego wkraczając na permanentną ścieżkę kariery. Niektóre zawody wymagają od ludzi poświęcenia większej ilości czasu niż klasyczne 8 godzin dziennie. Główny bohater tego filmu właśnie należy do takich osób. Pracuje w firmie zajmującej się zwalnianiem!!! Tak to prawda. Okazuje się, że w Stanach znajdują się tysiące szefów pizd, którzy nie mają na tyle jaj i honoru by osobiście kogoś zwolnić w sposób cywilizowany, toteż wynajmują takich ludzi jak Ryan Bingham. Ten facet wielce profesjonalnie podchodzi do sprawy. Trzyma się pewnych reguł wpajanych przez psychologów, ale także stara się przeczytać, co nieco o zwalnianym, by w odpowiednim momencie użyć argumentów nie do zbicia. Wywalenie z pracy to dla każdego ciężki cios, wiele osób wchodzi na dwa tory reakcji – jeden to personalny atak na zwalniającego, a drugi próby wymuszenia, najczęściej poprzez litość zmiany decyzji, która tak czy inaczej nie podlega już negocjacji. Ryan wielokrotnie wychodzi obronną ręką ze spotkań nawet z wielce nerwowo reagującymi byłymi pracownikami. Jednak coś za coś. Większość swego zawodowego, a także osobistego żywota spędza na podróżowaniu. I w tym właśnie podróżowaniu znalazł sobie pewien cel, cel mający nieco udobruchać wewnętrzny głos odzywający się od czasu do czasu, że taki żywot na dłuższą metę jest strasznie pusty. Dostania się do lojalnościowego klubu osób, które przekroczyły ponad dziesięć milionów mil w powietrzu jest coraz bliższe przy pracy, w której należy przemieszczać się po całym US and A. Jednak w pracy pojawia się młoda gniewna nieznająca respektu dla starszych bardziej doświadczonych, próbująca swą przebojowością, innowacyjnością i bez emocjonalnym podejściem nadrobić braki w znajomości tematu. Podaje szefowi firmy pomysł, aby zwolnienia odbywały się poprzez wideokonferencję – siły internetu w służbie człowieka. Jednak Ryan mocno broni swej pozycji na rynku i stylu życia, jaki poprzez te wszystkie lata wypracował. Szef po wysłuchaniu kilku zaimprowizowanych rozmów zwolnieniowych postanawia, aby jego najlepszy pracownik przeszkolił pod swymi skrzydłami starą metodą (latania tu i ówdzie) młodą Natalie.

Cały film na wielce dołujący wydźwięk i nie psuje tego (choć twórcy mocno się starali) nawet debilna końcówka, szczególnie ostatnie gadki Clooney’a. Po oczach wręcz bije jak wielka samotność czeka osoby, które dopasowują swe życie pod pracę. Poświęcenie się dla wykonywanej pracy może zakończyć się permanentną samotnością. Funkcja, jaką pełni główny bohater – czyli osoba od zwolnień już z natury swoje rzeczy nie wzbudza pozytywnych emocji, a wręcz prosi się o niechęć poprzedzona kilkoma ciepłymi słowami, a często i klapsa w dziąsło. Odcięty od rodziny, co w sumie dla niego jest wygodne. Tak mu łatwiej żyć, odcięty od bagażu rodziny, dzieci, znajomych, ukochanej. A propos sam prowadzi pewne wykłady na temat porzucenia wszelkich elementów życia doczesnego – tak przedmiotów, jak i bliskich ludzi na rzecz profesjonalnego podejścia do pracy związanej z podróżą i zabierania tylko absolutnego minimum. Tak też i wygląda jego życie, gdy jest głodny je – korzystają ze złotych kart stałego klienta, gdy potrzeba śpi oczywiście w dobrych hotelach i w ramach programów lojalnościowych, gdy musi się przemieszczać wypożycza auto, także poprzez różnego typu pakiety i oferty specjalne. Także seks niezbędny w życiu każdego dorosłego człowieka stał się dla niego elementem pakietu lojalnościowego. Jednak tutaj życie stawia na niego wnyki, wnyki na które każdy czy chce, czy nie i tak się złapie. Pojawia się miłość w jego wypranym z głębszych odczuć (poza pędem za kolejnymi milami w powietrzu) życiu. Powoli uświadamia sobie, iż to co początkowo wydawało się być tylko li zabawą dwojga podobnych sobie osób staje się czymś więcej. I jak w życiu otwarcie się na drugiego człowieka, którego tak naprawdę się nie zna staje się problemem, a ostatecznie ma dość mocne zakończenie. I to zakończenie niedające żadnej nadziei, a nawet ową nadzieję zabierające. Po prostu jest to dołujące – odkrycie, iż na niektóre uczucia nie zawsze jest czas i miejsce.

Z powodu swego dołującego zacięcia film do mnie trafił dużo lepiej, niż gdyby była to klasyczna podlukrowana kolejna komedyjka romantyczna. Pod przykrywką dość lekkiego filmu trafia się tu kilka dość poważnych problemów, a także ciekawych rozwiązań. Lekko sklecony na pewno nie zostanie filmem długo zapadającym w pamięć, od chwila beztroskiego relaksu podczas seansu i późniejszego spotkania z refleksjami, jakie przypłynąć mogą (a nawet powinny) już podczas napisów końcowych. Do obejrzenia szczególnie dla wszystkich stawiających pracę ponad bliskich, dla osób ślepo patrzących na błahe przyjemności, ale także dla skazanych na samotność.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s