To: Rozdział 2 (2019) – klaun powraca

indeks.jpg

Stephen King może nie jest najlepszym pisarzem, ale jest pewnego rodzaju znakiem jakości pośród horrorów. Ten małomiasteczkowy mistrz grozy wielokrotnie dawań podwaliny ku  filmowym ekranizacjom, z których kilka to majstersztyki kinematografii – takie „Lśnienie”, „Carrie”, „Misery” czy niehorrorowe „Skazani na Shawshank” znane są każdemu oglądaczowi. Po prostu dzieła tegoż rzemieślnika pióra okazują się być świetną pożywką dla filmowych drożdży kinematograficznych. I oto po kilku latach trafia na ekrany kin drugi rozdział książki/filmu „To”. Jako kinomaniak, jako fan Kinga, jako lubiący horrory, jako świr który użył książki „To” na swojej maturze po prostu wewnętrznie byłem zobligowany do kontaktu z morderczym klaunem.

Film ten opowiada wydarzenia 27 lat po wydarzeniach jakie mieliśmy okazję widzieć w części pierwszej „To”. Po tylu latach, zimach, wiosnach i jesieniach sporo pozmieniało się w życiu grupki przyjaźniących się ze sobą lamusów. Jednym w życiu pykło, u innych stare błędy powtarzają się w nieskończoność. Jedynie czarnoskóry Mike pozostał w miasteczku Derry, gdzie znów znikają dzieci… Klub frajerów złożył przysięgę, że jeśli To powróci oni też by stawić mu znów czoła. Jednak jest pewien problem… w sumie to dwa, wszyscy którzy wyjechali z miasta wyrzucili w otchłanie niepamięci swego umysłu wydarzenia tamtego lata. Mike podczas spotkania po latach stara się przypomnieć im owe wydarzenia. Nie idzie to najlepiej szczególnie, iż drugim problemem jest samobójcza śmierć jednego z nich – Stanleya.

Książka szczególnie w części opisującej młodzieńcze lata to fenomenalna lektura o przyjaźni, przyjaźni która łamie wszelkie granice i stereotypy. Ma w dupie uprzedzenia rasowe, religijne, płciowe i uj wie jeszcze jakie, bo przyjaciel ma wyjebane, że jesteś pedałem – on się z tego będzie naśmiewał razem z Tobą, a jednocześnie nie będzie się bał o własny tyłek. Przyjaciel to osoba, do której jeśli zadzwonisz o drugiej w nocy i powiesz, że zabiłeś człowieka zapyta się tylko gdzie i za ile ma być autem i łopatą. Po prostu przyjaciel nic od Ciebie nie oczekuje poza tym, że będziesz. I tak właśnie się działo podczas trudnych lat dorastania będąc frajerem, a do tego ten cholerny klaun Pennywise. Jako dzieciaki dali radę tylko dzięki swej zaciętości i przyjaźni pokonać to odwieczne zło, jednak po 27 latach znów wraca do świata żywych mordercza istota by zabijać niewinne dzieci już sprawa nie jest taka prosta. I to pomimo, iż są już dorosłymi i mogą wiele więcej. Ciężka sprawa przekonać by znów chcieli walczyć ze złem, szczególnie że teraz nie wierzą w to, iż może się im udać. Jednak dziecięca wiara w bycie nieśmiertelnym, że nic złego im stać się tak naprawdę nie może dała im wiele, a dorosłość z tego odarła.

Film zdecydowanie nie jest aż tak dobry jak był książkowy pierwowzór, ani jak pierwsza część (w sumie dzieciaki w akcji były bardziej przekonywujące i bardziej można się było w nie wczuć niż ich dorosłe wersje), czuć że troszkę się to rozłazi, a główny zły czyli To występujące pod wieloma postaciami, a szczególnie lubująca się w klaunie nie jest już taki straszny. Choć nadal całkiem udanie jest on odgrywany przez Billa Skarsgårda. No może odrobina grozy pojawia się, gdy mamy do czynienia z jego indywidualnymi strachami atakującymi przyjaciół oraz w jednej scenie, gdzie pojawia się historia pochodzenia owego morderczego klauna. Trochę za mało jak na horror tego dreszczyku emocji, gdy w sposób kontrolowany możemy się bać w ciemności sali kinowej. Wizualnie w paru momentach jest całkiem w pytkę, świetnie się ogląda – w sumie aż do głównej konfrontacji z Tym, bo wtedy jednak graficzne fajerwerki komputerowe nużą (szczególnie w scenach ostatecznej rozgrywki z potworem). Kilka scen wypada całkiem przyjemnie (jeśli można użyć tego słowa, do momentów grozy) na ten przykład spotkanie Billa Jąkały z jego zaginionym, martwym bratem, jednak to dużo za mało.

Kto oglądał część pierwszą obejrzy i drugą by mieć pełną całość, kto czytał i polubił zrobi to samo, jednak nie jest to kontynuacja na miarę części pierwszej i zastanawiam się czy to jednak nie za długi czas pomiędzy obiema częściami nie stał się składową lekkiego zawodu jaki poczułem oglądając ten film.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s