Polar (2020) – netflixowe standardy

polar

Paczam a tu na Netflixach jakaś nowa rozwałka. Takie tam odmóżdżenie od odmóżdżenia jakie TVPis i TVpełoN funduje nam codziennie. Mads Mikkelsen … i do tego Lagertha! Kurde aż chce się odpalić i zobaczyć co tam nowego w internetowym kręceniu filmów i czy nadal są takie nie za dobre. Także piątek wieczór idealnie nadaje się na taką rozrywkę.

Zaczynamy klasycznie gdzieś, tym razem gdzieś w Chile. Jakiś bogacz z dupeczką zabawia się przy basenie, jakiś snajper próbuje go zdjąć z niewielkiej odległości, ale na drodze staje mu ptak, a potem butelka więc musi wkroczyć reszta ekipy i dokończyć działa. Dupeczka okazuje się być także w owym zabójczym teamie. Po chwili przeskok do Stanów Zjednoczonych, gdzie do lekarza zgłasza się starszy gość Duncan z dużą ilością blizn na mały przegląd tuż przed przejściem za 2 tygodnie na emeryturę. I ma otrzymać czek na 8.207.523 dolary i 4 centy ze swoich składek. Okazuje się, że zastrzelony bogacz był znajomkiem Duncana. Jego pracodawca (za chwilę były) chce by zajął się zabójcami kolegi po fachu. Jednak ma inne spojrzenie na ostatnie dwa tygodnie do emerytury…. początkowo. Potem jednak ciekawość wygrywa i chce ruszyć, nie wie tylko że tak naprawdę to zasadzka by go wykończyć przed przejściem na emeryturę i oszczędzić te 8 milionów dolarów.

Agenci od zabójstw objęci funduszem emerytalnym, gdzie wpłacają połowę a drugą dopłaca zatrudniająca ich firma… to w sumie coś nowego. Nowa jakość, że mają szansę na emeryturę, a potem i tak zostaną wydymani jak współczesne społeczeństwo dymane jest przez ZUS, naszego pana od zabójstw. Klasyczna lubość zabójcy do prostytutki w Białorusi i motyw z jej dzieckiem to było mocno oklepane, jak tyłek prostytuantki i mogło się bez niego obyć z dobrością dla fanu z tego filmu. Do tego dość banalna opcja wchodzenia w niezobowiązującą znajomość w miejscu swego stałego zamieszkania… taka przeoczywista, że ło matko.

Akcenty zabójstw w trakcie poszukiwania miejsca zamieszkania Duncana nacechowane sporą dozą humorystyki, by nie znudzić widza ciągłą rozwałką i kolejnymi trupami. Trzeba też przyznać, że retrospektywne zgony również były pomysłowe. I to nakręcanie spirali przemocy, gdy przekraczają granicę przyjmowalności przemocowości u Duncana, gdy zabierają się za kogoś za kogo nie powinni. A im dalej w las tym więcej łusek. Wiadomo w takim filmie czeka się na spektakularność głównego spotkania pomiędzy głównym bohaterem a nasłanymi płatnymi zabójcami i różnymi typami. Wiadomo by trafić na big bossa, trzeba rozwalić jego przydupasów.

Rozrywkowa rozpierducha bez jakichkolwiek większych i głębszych wartości. Tu ma się dziać, tu ma się krew lać, tu mają sobie po mordzie dać. Mają być pistolety, karabiny i noże, a jak trzeba to i wiertarką się kogoś ubodzie. Wiadomo w wielu momentach scen walki przesadzone do granic możliwości, aż człowiek się zastanawia czy to kolejny film o superbohaterach odpornych na kule, ból czy co tam jeszcze. W czasie pracy zdalnej można sobie odpalić na dedlajnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s