Gambit królowej (2020) – samolubna szachistka

Miałem nie bawić się w recenzowanie seriali, ale dyskusja na łolu na fejsie u mojego kumpla natchnęła mnie by jednak zebrać w całość część przemyśleń i skrobnąć ów obrazoburczy (patrząc na opinie w internetach, jak i podczas owej dyskusji) tekst. Wiadomo będzie to mega stronnicze spojrzenie na ten serial z punktu widzenia starego kinomaniaka, który ostatnimi czasy zauważył jakiego zajoba ludzie mają na punkcie wieloodcinkowców. Znaczy i wcześniej wiedziałem, że takie rzeczy występują w przyrodzie – wszakże ilość badziewia telenowelowego jaka się pojawiała i pojawia przerasta ogromnie ilość tworzonych filmów. Ale powróćmy do sedna czyli „Gambitu królowej” czyli Netflixowego serialu, znaczy mini serialu. W sumie po obejrzeniu takowego za każdym razem mam uśmiech na gębie, gdyż lubię gdy dany serial był planowany od początku do końca, gdy zaczynają go kręcić wiedzą jak się skończy i że w ogóle się zakończy! A wkurza mnie to napastowanie i molestowanie kur znoszących złote jajca, gdzie serial po 2-3 sezonach (modne słowo) łapie mega kosmicznego doła, jakość fabuły spada do zera, ale serialomaniacy i tak oglądają. A producenci o tym wiedzą, więc ilość szekli w kiermanach się zgadza.

I oto mamy historię rudowłosej dziewczynki, nieco wycofanej z relacji międzyludzkich, która po wypadku w którym ginie jej matka trafia do sierocińca. Wiadomo luksusów tam nie ma, ale tym razem nie jest to opowieść o nadużyciach na dorastających dzieciach jak choćby w filmie „Duże chłopaki nie płaczą”. Przypadkiem jej żywot zmienia się w sposób iście kosmiczny. Wysłana by doprowadzić do używalności gąbkę dziewczynka schodzi do piwnicy, gdzie urzęduje woźny Shaibel. Gra sam ze sobą w szachy, co mocno zaintrygowało Beth Harmon. Dalej wiadomo niechętnie, ale jednak stara się nauczyć dzieciaka gry w tę grę królów. Po chwili okazuje się, iż ma niesamowity dryg szachowy.

Stereotypowo zrobione genialne dziecko nieco jakby autystyczne w ten iście Hollywooooodzki sposób czyli posiada drobne wady i genialny umysł. Tak nieco by nie dotknąć za mocno tematu, a i by zwykła szara myszka, której w domu nie idzie jak na obrazach z insta, ale tak by polityczna poprawność była polizana głęboko po rowie z brązową drachą. Klasyczna akcja z dżedaj masterem mijagi wprowadzającym w arkana swego padawana w tym wypadku jest to pan Shaibel. Który po odwaleniu swojej roboty odnośnie nauczania magicznie znika i nikogo poza zboczeńcami kinowymi od fabuły nie interesuje kim był, czym się kierował, dlaczego ją szkolił. Do tego dodajmy zjebane po całości dzieciństwo i dorastanie, wyalienowanie społeczne jak i po części z własnego wyboru. Dalej skoro młodociana to dajmy tu eksperymenty alkoholowo-narkotykowo-jebankowe coby zadowolić z jednej strony stulejkowych kucy jak i wewnętrzną sukę kur domowych. Dorzućmy parę niezbyt głębokich przewalań życiowych, takich na tyle głębokich by przeciętny użytkownik netflixa od seriali czy użytkowniczka mogła się łatwo wczuć w losy głównej bohaterki. A wszystko to w zmaskulinizowanym świecie szachów, który zostaje rozjebany przez silną niezależną młodocianą kobietę (girls połer i tym podobnie). Czyli walimy w łeb męski świat by zadowolić feminazistki, ale nie tak mocno by lewackie chłopaczki nie zaczęły dojrzewać i rozumieć, że świat to nie tylko lewo i prawo ale jeszcze dupa z tyłu i cycki z przodu. Gdyby ten serial był filmem wygrałby Oskara, o ile jako konkurencji nie byłoby obrazu o pogromie żydów lub niesprawiedliwości społecznej w stosunku do afroamerykanów. W sumie dobrze, że netflix zrobił serial, a nie film – bo w filmy to oni nie umiejo, gdyż całą kasę dają na super gwiazdy, a w fabułę wtedy nie inwestują bo nie ma już czego. I z tego wszystkiego wyszedł zgrabnie wyklepany z wiaty autobusowej taki rodzinny samochodzik. I ciekaw jestem co dalej będzie działać główna aktorka.

Ha, ha! Grubo co nie? Już widzę to oburzenie szczególnie wśród żeńskiej części czytaczy tego tekstu. Jak on śmiał tak to strywializować! Przecież to piękny serial jest, a jaki emocjonujący! Itd. itp. W sumie nawet z grubiej lecącymi tekstami, ale nie będę im podpowiadał jak mi mają cisnąć – przecież a) i tak mnie to nie dotknie, b) niech się starają, to zawsze jakieś wyzwanie intelektualne. Kolejną rzeczą jest w jak dziwny sposób dziewczęta i kobiety odbierają główną bohaterkę patrząc na wpisy na fejsbuku w dyskusjach znajomych, mniej znajomych i zupełnie nie znajomych. Otóż Beth Harmon uznawana jest za wzór do naśladowania dla młodych dziewcząt! Kumacie to? Samolubna laska, ćpiąca i chlejąca jako wzór? Mader cziken faken co tu się odjebawszy?! Nie zgadzacie się ze mną? Zapraszam do kolejnego akapitu, ale ostrzegam jest on tylko dla tych co oglądali bo będą spoilery jak na starej becie.

SPOILER SPOILER SPOILER
Jeśli jeszcze nie oglądałeś tego mini serialu zacznij czytać dopiero po oznaczeniu koniec spoilera. Także do dzieła, ruszajmy z tym koksem. Otóż główna postać nie posiada żadnych pozytywnych cech charakteru – jej genialność w szachach to genialność w szachach, a nie cecha charakteru. Ewentualnie jestem otwarty na dyskusję i czejndż maj majnd. Jest mega samolubna i bezwzględna w stosunku do ludzi z którymi ma kontakt. Jeśli ktoś nie ma czegoś co ją interesuje od razu go z towarzystwa eliminuje, jeśli nie uda się jej dzięki temu komuś czegoś załatwić nawet nie zaczyna znajomości. I tu już tłumaczę. Niby jest ambitna i bezwzględnie ukierunkowana na osiągnięcie celu, ale to jest na zasadzie „po trupach do celu, po trupach do celu” (od razu w duszy mi gra kawałek Figurskiego i Wojewódzkiego). Nawet w momentach wydawałoby się, gdzie nie ma miejsca na samolubstwo w relacjach matka – córka (tutaj przybrana matka) Niby obustronna czułość i troska – czyli podam mamie piwo, ale na zasadzie wzajemności coś za coś, bo ona da się Beth napić… Wygląda to na samolubne z obu stron. Jednak miała w otoczeniu ludzi, którzy znosili jej samolubstwo i pchali ją ku dążeniu ku przełamaniu. End egen i egen i egen. Gdyby nie ich upartość to nawet już w sierocińcu skończyła by się jak Bayer Full na „Kill’em All”. I nie nazwałbym jej zimną suką, bo nie jest zimna, ale jednak nie powierzyłbym jej kluczy od domu 🙂 Nawet psychopaci powielają pewne zachowania by w swoim mniemaniu być jeszcze bardziej racjonalnym (bo przecież wszelkie zaburzenia i pierdolnięcia na głowie to normalna rzecz – heloł skoro ja tak twierdzę to tak jest [ja – czyli psychopata, coby odjąć patyczek do dźgania tego argumentu] i przecież robię takie drobne gesty i geściki jak inni ludzie więc tym bardziej jestem dobrym człowiekiem). Dodatkowo przecież ona bardzo zgrabnie podpuszcza wszelkich nawet pierdołowatych kolesi by przy niej poczuli się jak prawdziwi mężczyźni – jak radziła jej matka… czyli na zimno, sukowato racjonalizuje sobie co jest opłacalne, zero skrupułów w inwestowanie w znajomości, które nie przynoszą jej żadnych zysków. Ci chłopcy i mężczyźni przez chwilę budują swą męskość na pomaganiu jej niewinnej dziewczęcej kobiecości, a ona osiąga co chce i jak chce pomniejszonym kosztem.
Do tego zauważcie jak głęboko w dupie miała swoją czarną psiapsi po wyjściu z sierocińca – nawet jednego listu, jednego spotkania z nią, absolutne zero, nic. A już szczytem, szczytów było to jak bardzo głęboko w dupie miała gościa co ją naumiał w szachy pana Shaibela. A jej reakcję po powrocie do sierocińca przed pogrzebem tegoż woźnego można patrzeć przez pryzmat – popłaczę się to czarnulka potem mi pomoże bo ja taka bidulka potrzebuję pomocy. I robi to, oddaje jej pieniądze za które ma się wykształcić na prawnika by walczyć o biednych uciskanych Afroamerykanów! I gdyby nie wygrała i nie oddała kasy… czarna psiapsi byłaby w czarnej dupie i przez kolejne kilka lat by musiała zapierdzielać by próbować złapać swój amerikan drim o byciu wykształconą i dumną z bycia czarną, czarną Afroamerykanką. A i przyjmuje kolesia, szachistę pod „swój dach” jak jest jej potrzebny by ją w historyczne rozgrywki wprowadzić by była w tym obyta i ostukana… a propos – były seksy na jej zasadach coby nie miał poczucia bycia wykorzystywanym. A jak się „postawił” bo zrozumiał, że to nie z uczucia, czy fizycznej chęci seksów, a by go wykorzystać i olał seksy to jest wymowna ta scena gdy usłyszała, że wyłączył dżezy i zgasło u niego światło – więc jak chciała to przecież była u siebie i mogła pójść do tego pokoju… a ona… eeeee nie chce to nie, w sumie i tak go pogonie bo swoje już zrobił. A rano – oj sam wychodzi – jak mi psikro… dobra idź bo śniadanie mam. I można tak w nieskończoność, ale ja jednak kończę. KONIEC SPOILERA

Także bardzo fajnie zrobiony jak na Netflixa serial, bo wreszcie fabuła trzyma się kupy i robi wrażenie. Do tego złapanie się za bary z czymś tak niemedialnym jak szachy… szapoba! Do tego, że tak zacytuję stwierdzenie patrzenie na Anya Taylor-Joy grającą główną postać jest hipnotyzujące. Ten rudziak o wielkich oczach i specyficznych ustach mocno przykuwa uwagę, wręcz nie można oderwać od niej wzroku. Dobrze rozłożone akcenty, fajnie oddana rzeczywistość czasów, w których dzieje się akcja. Do tego poza nieoczywistymi jak na Netflixa plusami fabularnymi mamy dobrze dobraną obsadę aktorską, świetne zdjęcia i miło brzmiącą ścieżkę dźwiękową dodającą klimatu. Po prostu bardzo dobrze wykonana robota pomimo tego wszystkiego co uważam o głównej bohaterce jest to godny polecenia serial na czas nie tylko pandemiczny.

Jedna uwaga do wpisu “Gambit królowej (2020) – samolubna szachistka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s