Small world (2021) – w pół do satanistycznej pedofili

Już dłuższy czas Veguś rozpuszczał medialne wici by zareklamować swój kolejny film… tym razem o międzynarodowej siatce handlarzy żywym towarem, z naciskiem na dostarczanie pedofilom małoletnich. Handel ludźmi to straszliwa zbrodnia występująca od zarania dziejów ludzkości, a sprzedaż dzieci dla usług seksualnych to jeszcze wyższy poziom skurwienia. I dla ludzi tym się zajmujących nie ma odpowiedniej kary, o której mógłbym tu napisać by czytelnik nie wziął mnie za psychopatę więc dalej nie wchodzę w ten temat. I za tak poważny temat wziął się ludź, który uwielbia szokować.

Film opowiada historię kilkuletniej dziewczynki. Pewnego dnia mama zostawiła ją ze swoim gachem, który miał popilnować dzieciaka podczas prac remontowych w ich domu. A że się pyliło to kazała mu wypuścić Olę na podwórko. Tam sobie szalała na swoim rowerku. Matka w pewnym momencie ma złe przeczucie (uuuuu przeczucia!) i dzwoni do konkubenta sprawdzając co się dzieje z dzieciakiem… Cóż pozostaje powrót do domu by zastać partnera nachlanego bez dziecka w domu. Na ulicy mała dziewczynka mówi jej o tym, iż Ola wzięła cukierka od nieznajomego i ten ją ze sobą zabrał. Matka wyrusza w kierunku, gdzie odjechał porywacz. W starym budynku znajduje ubranie i włosy swego dziecka. Pędzi dalej autem za ciężarówką, która podąża do granicy. Po drodze zatrzymuje ją policjant Robert widząc jej niebezpieczną jazdę. Po chwili tłumaczeń łyka temat i zabiera do swego auta matkę. Dojeżdżają na granicę już prawie łapią ciężarówkę, gdy ta wjeżdża już za granicę, a służby celne nie mają zamiaru przepuścić, ni matki ni policjanta bez paszportów. Matka obwinia gliniarza za to, że nie zdążyli. Ten unosi się honorem i postanawia odzyskać dziecko.

W cholerę poważny temat, za który zabrał się w cholerę niepoważny typ. Od samego początku, gdy tylko dotarła do mnie informacja, że zrobi film o handlu dziećmi sprzedawanymi pedofilom wiedziałem, że to będzie coś zrypanego. Veguś od momentu swego „nawrócenia” ma hopla w kilku tematach – religijności, którą teraz musi być przesycony każdy jego wytwór, oraz wszędzie widzi międzynarodowy spisek satanistów… Dochodzi do tego mocno epatowany tu temat pedofilii, szczególnie sceny gdy małe dzieci są wyrychtowane mejkapem i strojem na młodociane prostytutki. Ja kumam, że tak to powinno wyglądać w tego typu filmie, ale jednak pozostaje dziwne wrażenie, że Veguś ma z tego jakąś chorą radość z pokazywania kilku letnich czy kilkunastoletnich dziewczynek w jednoznacznych sytuacjach seksualnych. A już scena, gdy dziewczynka grająca młodą Olę mówi „jestem Candy, albo Stella, albo Skarbuś, albo Kociak” trochę mi śmierdzi czyimiś marzeniami sennymi…

Veguś chce szokować stąd łapanie się za taki temat, jednak gdy przychodzi co do czego – to na ekranie mamy do czynienia z dużą ilością cenzury. Ciekawym także jest, że przez większość trwania tego filmu dialogi są w języku angielskim – jakby chciał wyjść z tym dziełem także na świat i tam robić „karierę”. Ja mu nie bronię, przecież świat dzielił się z nami Uve Bollem, więc może oddajmy światu Patryczka? W sumie ta strata dla polskiej sztuki filmowej byłaby zyskiem.

Wracając do filmu – fabuła rwana, gdzie policjant tropiący handlarzy już wita się z gąską i dostaje kopa w kochones, że to jeszcze nie teraz… scenarzysta ma inny plan. Tu ma być widać, że był budżet więc z Polski ruszamy do Rosji, potem na Ukrainę, wreszcie do Belgii z finałem w Tajlandii w Bangkoku. Wiadomo co się wydarzyło w Bangkoku zostaje w Bangkoku. Mamy tam nawet pościg samochodowy strasznie kojarzący mi się z klimatem zgonu słynnej Hanki wpadającej w kartony w serialu „M jak miłość”. To po prostu trzeba zobaczyć, żeby zobaczyć jak można spartaczyć. Ale to nie wszystko zwalone – przecież są jeszcze sceny strzelaniny niczym w filmie sensacyjnym z lat 70-tych. To chowanie się za drzwiami auta, które nawet broń małokalibrowa, siakiś randomowy pistolet z łatwością niczym dziurkacz kartkę przebije. Ale główny bohater nie może tak zginąć, co to, to nie. Musi być klasyczna pierwsza krew i walka rannego samotnego wilka. W którego tym razem wcielił się Piotr Adamczyk czyli człowiek, który stał się papieżem, a teraz odgrywa mutację pomieszania Brudnego Harry’ego, porucznika Borewicza i Dżejmsa Bonda. Ło matko i córko i wujku i ciotko jak on nie pasuje do tego typu mocniejszych ról – twardzieli. Jest w tym równie wiarygodny jak ja gdy nie czuje, że rymuje ale w tle muzyka więc rapuje… a nie czekaj – jestem w tym dużo bardziej wiarygodny.

Fanów Julii Wieniawy uprzedzam, że jednak i tym razem jak przystało na polską aktorkę to za wiele golizny nie ma. Co zabawne w filmach aktorki młodszego i najmłodszego pokolenia nawet w scenach łóżkowych nie pokazują nawet gołego pośladka, zawsze musi na nim być majtas. Za to na ista szczują piczonem, dupencją, bimbałkami na co drugim zdjęciu tak, że można zauważyć pewne mocno intymne elementy fizjonomii. Ale w filmie nic nie pokażą, bo one znają swoją wartość i nie chcą być uprzedmiatawiane itp. czytaj za mało zaproponowali agentowi na namówienie jej na kinowe nudesy. Ale w sumie luz, bardziej mi chodzi, że jako aktorsko to tu jakoś niezakoniecznie. Takie przegranie całego filmu na jednej minie… a nie przepraszam na dwóch z tego jedna mina to ta jej taka skrzywiona if ju noł łot aj min. To ja już wolę by brała udział w „W lesie dziś nie zaśnie nikt”, jakoś tam bardziej mi leżała i pasowała – choć u Vegi więcej leżała.

Oczywiście nawrócony Veguś musiał także wkleić tu motyw nie tylko satanizmu – że to przecież sataniści muszą stać za całym tym pedofilskim biznesem, bo nie może tak być, że to są po prostu mocno popierdolone osoby niegodne przebywania z resztą społeczeństwa na tej samej kuli ziemskiej. Oraz musiał być też element antyaborcyjny i oczywiście związany z tym cud. Coś czuję, że nawet jeśli kręciłby film o kredkach, to jedna z nich chciałaby zrobić sobie aborcję, ale lekarz Pan Długo-pis odwiódłby ją od tego.

Tak czy inaczej film o chorym gównie jakim jest pedofilia zrobiony w gówniany sposób by cieszyć gawiedź, a nie chcąc cokolwiek zrobić dla tego tematu. Zdecydowanie polecam zamiast seansu zrobić sobie kolonoskopię – może nie będzie to przyjemne doznanie, ale będzie szansa wykryć pewne schodzenia w początkowej fazie i się uleczyć… bo na Patryczka jest już za późno.

2 uwagi do wpisu “Small world (2021) – w pół do satanistycznej pedofili

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s