Starcie tytanów (2010) – starcie ołowiów

Mitologia od dawien dawna była w sferze mych zainteresowań, a nawet w podstawówce miałem dobrze obczajone te niuanse kto z kim co i dlaczego to znowu dziecko Zeusa. Natomiast filmy bazujące na mitach greckich stanowiły raczej ciekawostkę przyrodniczą niźli coś sensownego. Ostatnio owe klimaty Śródziemnomorskie stały się bardzo modne w Holywooood. Coraz więcej pojawia się dużych, widowiskowych obrazów, gdzie starożytni bogowie pokazują swe oblicza. Czasem pojawiają się w istnych ewenementach typu Xeena, czy inszy Herkules – serialach, o których staram się jak najszybciej zapomnieć. Jednak w mitach greckich kryje się ogromny potencjał. Większość z nich aż się prosi o ekranizacje. Tam przecież odnajdziemy na pęczki wyrazistych postaci, wspaniałych historii, ogromnej dozy magii w różnym wydaniu. Początkowe informacje o „Starciu Tytanów” wyglądały interesująco, a jak było w rzeczywistości? O tym ów tekst.

Fabuła opiera się co nieco o mit o Perseuszu. Ten osobnik to syn Zeusa, wychowany wśród ludzi traci swą przybrana rodzinę. Zostają oni zabici przez Hadesa. Perseusz postanawia zemścić się na bogu i przyłącza się do niebezpiecznej wyprawy mającej uratować Argos przed gniewem bóstw.

Już od samego początku widać, że mit o Perseuszu jest tylko dodatkiem do pokazania ogromnej ilości efektów specjalnych. Fabuła potraktowana po macoszemu, tak jest i nie da się z tym dyskutować. Tak nawiązuje do tematyki mitologii. Tak pojawiają się tutaj bogowie greccy. Tak da się to oglądać. Jednak po seansie nie pozostaje w pamięci praktycznie nic, a przecież nie o to chodzi w zajmujących nieco naszego czasu filmach. Toteż możemy „Starcie Tytanów” zakwalifikować do bajeczek dla małoletnich, oraz tanią rozrywkę dla większych, taki przerywnik. Mnogość komputerowo wykreowanych postaci, scenografii i inszych bajerów jest naprawdę godna podziwu. Jednak jak to zwykle w takich wypadkach bywa, ilość owych efektów nie idzie w parze z jakością, czasem strasznie one gryzą się z rzeczywistym obrazem. Cóż taki to już znak czasów – ma być dużo, głośno, kolorowo i wypierdziście.

Także od strony obsady postarali się. Z jednej strony wielkie gwiazdy Ralph Fiennes, Liam Neeson, Mads Mikkelsen oraz świeżaki (tak oglądałem to, gdy było premierą w kinach) Sam Worthington, czy Gemma Arterton. Szkoda, że nie wiele mogli zrobić ze swymi postaciami (jeśli chodzi o starych wyjadaczy), natomiast ze świeżaków to Arterton pozostawia pozytywne wrażenie, ale to tylko dzięki swej urodzie. Mads Mikkelsen wypada z nich wszystkich najlepiej, facet nawet w tego typu produkcji potrafi stworzyć charakterną postać, za co należą się mu oklaski. Dumnie reklamowana nasza rodaczka Izabella Miko za wiele się w tym filmie nie pokazała… i nie chodzi mi tu o akcenty atrakcyjności cielesności, a o aktorskie umiejętności cóż…

Oglądając przygody Perseusza ma się wrażenie, że tu nawet nie chodzi o to, iż jest półbogiem i dzięki temu posiada dodatkowe zdolności, ale jakby czitował i miał wpisane kody na nieśmiertelność. Szkoda tej historii na tak zbanalizowany kawałek produkcji filmowej, gdzie przede wszystkim, hmm po dłuższym zastanowieniu to i nawet wyłącznie o to chodzi. Czyli film stworzony tylko by nabijać kabzę producentów. Ot wielkoekranowe wielgachne nic. Za dużo już tych filmów stworzonych tylko po to by cieszyć oczęta przy jednocześnie wyłączonym mózgu. Jakąż to świadomość może budować przemykający w dużym tempie obraz nieniosący za sobą żadnego przesłania poza jednym – oglądajcie, oglądajcie, bo robimy na tym niezłą kasę.

Duże widowisko, za dużą kasę. Nieniosące za sobą żadnych ciekawych przesłanek, ot kolejny film przygodowy na dużym ekranie. Coraz więcej takich obrazów pojawia się w naszych kinach. Dobrze to wygląda, jednak niekoniecznie warto ów seans ponawiać, już lepiej pójść do kina na kolejne tego typu odmóżdżające widowisko dla każdego. Raczej nie polecam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s