Pitbull (2021) – sparaliżowany buldożek

Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, ale Vega ma to już ogarnięte. Był serial o tymże tytule, był film z 2005 roku też o takim samym, acz nieco innej pisowni bo „PitBull”. Wiadomo wiara czyni cuda, a skoro doznał przewrotu umysłowego i „nawrócenia” także dokonał powrócenia do starej rzeki niczym Wojtek Smarzowski, który zrobił znów „Wesele” po latach. Tendencja jak widać jest mocno rozwojowa i nieco opierająca się na starym amerykańskim pomyśle by podprowadzić za drobną kasę tytuł i w jego miejsce wrzucić najczęściej jakieś zdechłe trzy razy zwłoki przebrane za poprzednika.

W filmie oglądamy najpierw historię życia typa o ksywie Nos, pada jego imię i nazwisko… (ale kto by tam je pamiętał jeśli nawet na filmwebie nie wpisano). Patolodżia, ojciec się upłynnił, matka miała go w dupie, a dodatkowo prowadziła domowy burdel. Młodego zaczęły pociągać wybuchy i tak powoli, powoli zrobił mini bombę za której odpalenie matka wyrzuciła dzieciaka z domu. Ten się błąkał, kradł, spał po bramach itd. Wreszcie ogarnął i w ramach planu biznesowego i zemsty na matce podpierdolił jej jej kurwy i założył w klatce obok własny burderland. Dziewczynki wprowadziły go w arkana seksu, a potem jakoś pykło. Więcej pieniędzy, więcej możliwości bomb wytwarzania i ich wysadzania. I tak dziecięce marzenie przekute w codzienność. Wreszcie rzeczywistość skopała mu jajca przy samej dupie, jak chłopaki od Perszinga (tego Perszinga mafiozy) dokopali mu, wsadzili do tapczanu i gwałcili jego prostytutki w tym czasie. Jak przystało n ambitnego świra – wręczył dziewczynkom listę zakupów. Jak postanowił tak zrobił i wyśledził wszystkich, którzy mu pojechali po rajtach. Porwał i zamknął w sobie tylko wiadomym miejscu. Perszing i jego wierchuszka zaciekawieni byli co tu się odpierdala, kto im na dzielnię wchodzi. Wreszcie Nos się ujawnił i spotkał z mafijnym szefem. W ten oto sposób stał się jego ekspertem od wybuchowej roboty. Jednak powinęła mu się nóżka, gdy chcąc grać na wielka kasę przy szantażu wielkiego koncernu – bomba mająca zastraszyć szefostwo Shella na stacji benzynowej zabija policjanta sapera. Tu wchodzi cały na biało jeszcze młody Gebels. Postanawia dorwać zabójcę kolegi po pisarskim fachu, korzysta ze strzelającego z ucha Masy. Jednak większość fabuły dzieje się już współcześnie, gdy Gebels jest stary, ma syna i jak to w życiu kilka kredytów i chwilówkę…

Pierwszy „PitBull” był całkiem udanym filmem i to nawet z perspektywy osoby, która serialu nie miała okazji po dziś dzień obejrzeć. Drugie wejście jednak z Gebelsem w roli głównej… w sumie brzmiało jak istny samograj, bo wszystkim mocno zapadła w pamięć rola Andrzeja Grabowskiego. Patryczek bez nazwiska postanawia chyba zrobić swoje imperium niczym Marvel i zaczyna wypuszczać spin-offy. Była „Czarna pantera” my mamy „Gebelsa”. Tenże aktor pomimo wpierdzielenia się w zaszufladkowanie jako Ferdek Kiepski świetnie złapał swą szansę wyjścia poza schemat i przełamał przyzwyczajenie widza zagraniem mocno zjebanego życiem, starego glinę, który jest już tak twardy, że bliżej mu do bycia płytą kamienną na nagrobku niż do wrażliwego człowieka. Jednak sam jeden aktor filmu nie uciągnie. Mamy jeszcze Przemysława Bluszcza jako niezłego psychopatę, ale to jednak inna klasa wagowa i zupełnie mi nie leżał w tej roli, a próba grania psychola na zimno, bez emocji itp. wyszła mu równie dobrze jak ja bym to odegrał… kurde ja bym dodał nieco psychopatycznych uśmieszków itp. czyli może byłbym o milimetr lepiej grającym tę rolę, znaczy się lepiej występujący w tym filmie. Tak czy inaczej większość aktorów jako tako wypada, może poza młodymi którzy są mocno niewczuci, jacyś tacy mało realni i rzeczywiści w swych rolach. Albo nie robią absolutnie nic, albo po prostu przesadzają.

A teraz coś co było mega dziwne, czyli w pewnym momencie całość filmu jest budowana pod biblijne wywody… Poza jedną sceną ma się to nijak do tego co się dzieje… no dobra pewne momenty da się podciągnąć pod biblijne cytaty, którymi Gebels raczy się co chwila by odciąć się od świata i skupić myśli.Wiadomo Veguś doznał nawrócenia, więc jak każdy przewrócony nawrócony musi mocniej niż prawdziwie wierzący udowadniać sobie krzycząc dookoła jak mocno przeszedł przemianę. I w trakcie seansu miałem myśl… czekaj skoro to biblia to wiadomo alegorie, nic literalnie… ale wiadomo psychofani bibliofile traktują to dowolnie, czyli jak im pasuje literalnie, a jak nie to alegoria według kosmicznego wzoru jedynej słusznej interpretacji danych słów. Czyli raz „ząb, za ząb, oko za oko” czyli rżnij, bij, bóg pozna swoich, a innym razem z raczej jasnych słów o miłości bliźniego wyciąga się, że taką osobę tak, ale inną im nie pasującą już nie… Pojebane to, w sumie ten motyw UWAGA SPOILER, UWAGA SPOILER malowanie drzwi przed akcją w hotelu, gdzie znajdują się rodziny mafiozów i nikt tego nie pilnuje, nikt nie słyszy stada rosłych chłopów w ciężkim obuwiu na korytarzu kroczących, plus sprejami sprejujących… co za brednia. Ale ten moment przynajmniej miał jakieś sensowne nawiązanie do słuchanego fragmentu biblii o oznaczeniu krwią baranka (bo kuźwa krwią kury czy myszy zrobiłoby różnicę i mordercy w nocy, w ciemności rozpoznaliby co to za krew i zamordowali ludzi podrabiających znaki. KONIEC SPOILERA Motywy biblijne i religijne wolę chociażby w stylu „Siedem” (siedem grzechów głównych), „Jabłka Adama” (cierpienie Hioba), „Mistrz i Małgorzata” (te diabły, ukrzyżowanie Jezusa, walka dobra ze złem), „Żywot Briana” (esencja powstawania religii i wierzeń). A tu jest takie ni w piczona ni w ogona.

Trzeba też wspomnieć o paru zwrotach akcji czy scenach, które były równie realne jak wydarzenia we wszystkich świętych księgach całego świata… Weźmy pod uwagę choćby UWAGA SPOILER UWAGA SPOILER nagonkę na bandziorów ścigających dzieciaki po lesie… I nawet nie będę się czepiał, że przebywający kilka dni w ukryciu, związani, uciemiężeni młodzi ludzie od razu po kilkunastu sekundach biegną by się ratować, nikt nie ma problemów z krążeniem w związanych mocno i starannie kończynach. A chodzi mi o to, że skoro już spierdalam przed ludźmi mającymi mnie zabić, uzbrojonym to zapierdalam jakby mieli mnie zabić! Czyli niczym sarna do pęknięcia serca, na pełnej kurwie ku wolności… a Ci tutaj? Ło matko co to miało być? Taki rozruchowy truchcik, że można to uznać za rozgrzewkę przed zawodami. A ścigający bandyci? Również dostosowali swój trucht do tempa uciekinierów. Jakby nie mogli ich za wcześnie dopaść bo przecież słyszeli głos boga Wielkiego Scenarzystę, że nie wolno ani szybciej, ani wolniej zaprawdę powiadam wam. Ani o kilometr mniej, ani o dwa więcej na godzinę, gdyż tempo wasze musi być zgodne z duchem pańskim. Ale to i tak chuj przy tym co potem się odpierdala. Kosmiczna technologia umożliwiająca jednej części policjantów będącej z Gebelsem mieć kontrolę nad wysyłanymi sygnałami przez telefony komórkowe przestępców (nosz kuźwa co za baran na robotę bierze namierzalny przez gliny sprzęt) oraz uciekających z jednym cały czas działającym telefonem na łączu z policjantem. Zmieniają jak chcą to położenie… ale to i tak chuj. Nagle Gebels z kilkoma kumplami pojawia się przy dzieciakach, po chwili pojawiają się zbóje z psychopatą na czele. To sztuczne budowanie emocji, że niby zaraz zginą… ale nie wiadomo kawaleria przybywa na pomoc. W środku są dzieciaki z glinami i Gebelsem, obok nich zbóje, dookoła stoją policjanci co zrobili okrążenie. I co się dzieje? Nosz kuźwa strzelanina na całego i wszystkie kule trafiają celu choć napierdalają palbą wszyscy co mają broń… i nikt z stojących w okręgu poza bandytami nie zostaje choćby draśnięty… Po tej scenie miałem ochotę po prostu wyjść z kina… ale i tak zaraz był koniec, wiec doeczekałem. KONIEC SPOILERA

I takich kwiatków jest tu więcej, dużo, dużo więcej więc jeśli nie jesteś psychofanem kiepskich produkcji… daruj sobie, albo obejrzyj jeszcze raz poprzednie wcielenie „Pitbulla w wersji „PitBull”. Albo nawet przejdźcie się do kościoła, takiego gdzie jest ksiądz z powołania, a nie z nadania i robienia kariery, któremu się chce i dobiera fajne kazania. Zdecydowanie tam zobaczycie i usłyszycie więcej prawdy w biblijnych bajaniach i realności z płonącymi krzewami na czele niż w drugiej połowie tego filmu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s