Spider-Man: Bez drogi do domu (2021) – gdy młodzież wchodzi w zadania dla dorosłych

O proszę nowy Spajderman! W sumie Marvel wypstrykał się z możliwości kontynuowania poprzedniej swej kury znoszącej platynowe jaja, więc musi sięgać po te mniej ważne. Na szczęście jeszcze nie przychodzi im do głowy kontynuowania szitu czyli „Czarnej pantery”… ale to pewnie chwila. Powróćmy do siusiumajtka. Ta nowa odsłona przygód Człowieka Pająka, gdzie główną rolę gra Tom Holland jakoś nie przypadła mi do gustu, zdecydowanie wolałem w tej roli Tobey’a Maguire’a. Wiadomo było to trochę lat temu i efekty nie zestarzały się zbyt dobrze, ale jakoś ta jego memiczna mina kiedy idzie uśmiechnięty dobrze zapisała mi się w pamięci. Ale znów powróćmy do najnowszej odsłony już na pierwszy rzut oka widać, że szkoda im czyli Marvelowi tego rozwalenia możliwości filmami z Thanosem i próbują tym co pozostało nadrobić te braki w zaplanowanym budżecie.

Świat obiegła wiadomość, że Spider-Man to Peter Parker, a Peter Parker to Spider-Man. W poprzedniej odsłonie Mysterio ginie i ujawnia światu prawdziwą tożsamość zamaskowanego superbohatera. Dziennikarzyna J. Jonah Jameson obrzuca wszelkim błotem (niczym pracownik TVP czy TVN) młodzianina, a także obarcza go winą za śmierć Mysterio, który dla niego i milionów innych był superbohaterem choć był super łotrem. W momencie, gdy tożsamość jego już nie jest tajna, świat zagląda mu dosłownie w okna mieszkania i interesuje się każdym z jego otoczenia czyli ciotką May, dziewczyną MJ i najlepszym kumplem Nedem. Zaczyna mu to doskwierać coraz mocniej, aż wpada na pomysł. Rusza do Doktora Strange’a by ten rzucił zaklęcie, które sprawi że wszyscy zapomną kim tak naprawdę jest Spider-Man. I wszystko byłoby pięknie, gdyby siusiumajtek podczas wykonywania rytuału rzucania zaklęcia nie robił co chwila dygresji i wyłączania kolejnych osób z szeregu miliardów mających o nim zapomnieć. Zaklęcie wymyka się spod kontroli, ledwo Doktorowi Srange’owi udaje się je okiełznać innym zaklęciem. A wszystko to zbiega się w czasie ze składaniem papierów na wymarzone uczelnie. Trójka przyjaciół (znaczy się para i ich kumpel) chcą studiować na tej samej MIT, jednak dostają listowną odmowę ze związku z byciem człowiekiem pająkiem jak i jego najbliższymi.

Jak poprzednia część Spider-Man: Daleko od domu to był gniot totalny pod wieloma względami, irytujący ze wszech miar, tak najnowsza odsłona zrobiła mi nadzieję, że można jednak poprowadzić to dużo lepiej. Tutaj poszli w „tani” (na pewno nie finansowo) sentymentalizm, gdyż pojawiają się tu postacie znane z innych uniwersów Spider-Mana, to znaczy z poprzednich części czy odsłony serialowej. W momencie, gdy na ekranie pojawił się gościu grający Matta Murdocka czyli Dardevila w serialu dwie dziewczyny na sali zakrzyczały dość głośno nabuzowane emocjami. Potem był jeszcze jeden moment SPOILER SPOILER SPOILER gdy pojawia się Spider-Man z innego uniwersum czyli z uniwersum serialowego grany przez Andrew Garfielda to była jakaś eksplozja oklasków i okrzyków na sali kinowej u młodocianej części widowni siedzącej oczywiście z tyłu. Mniejszy aplauz wzbudził Tobey Maguire, ale wiadomo dla nich film z 2002, 2004 i 2007 to zamierzchła przeszłość, gdy mogli być jeszcze plemnikiem i jajeczkiem, albo na chleb jeszcze mówić „beb” KONIEC SPOILERA

Postacie super łotrów pojawiające się w uniwersum tej konkretnej odsłony Spider-Mana takie jak słynny Doktor Octopus czy Zielony Goblin pokazały jak miałkie i słabe postacie przeciwników serwowane są w tych nowych odsłonach. Mają kiepskie historie, są często bardzo papierowi i bez wyrazu… czego nie da się powiedzieć o powyżej wspomnianych już Bad Assach. I w sumie ten wspomniany już przeze mnie „tani” sentymentalizm do mnie trafił. Dodatkowo połączenie z serialowym uniwersum było strzałem w dziesiątkę. Wreszcie ten Spider-Man da się oglądać bez tak wielkiego zażenowania, że kolejną fajną postać zesrali. Dla mnie serialowe postacie Człowieka Pająka to istne novum, nieodkryty internetowy ląd po który może czas wreszcie sięgnąć, ale gdy to piszę pojawił się nowy Wiesiek… więc wszystkie inne rzeczy spadają w priorytetach daleko.

W sumie jest to najlepszy Spider-Man z Tomem Hollandem i piszę to całkiem serio. Nie, że to jakiś wybitny film, czy coś w ten deseń, ale zdecydowanie można obejrzeć.

2 uwagi do wpisu “Spider-Man: Bez drogi do domu (2021) – gdy młodzież wchodzi w zadania dla dorosłych

  1. First of all I would like to say awesome blog! I had a quick question which I’d like
    to ask if you don’t mind. I was interested to find out how you center yourself and clear your
    mind before writing. I have had a hard time clearing my thoughts in getting my thoughts out.
    I do enjoy writing however it just seems like the first 10 to 15 minutes tend to be
    wasted simply just trying to figure out how to begin. Any ideas or hints?

    Appreciate it!

    Polubienie

  2. Hi there superb website! Does running a blog like this require
    a massive amount work? I have very little understanding of
    coding however I had been hoping to start my own blog soon. Anyways, should you have any recommendations or
    tips for new blog owners please share. I know this is off subject however I simply needed
    to ask. Thank you!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s