Ciche miejsce 2 (2021) – i znowu cicho

W dzisiejszych czasach jeśli coś ma część pierwszą, potem zarabia odpowiednią ilość szekli to już w trakcie wyświetlania w kinach zaczyna się tworzyć kolejną odsłonę. Wiadomo ludzie najbardziej lubią piosenki, które już słyszeli, tak uważają producenci filmowi stąd mnogość kinowych seriali typu „Szybcy i wściekli”, całe uniwersum Marvela czy to dużo mniejsze z DC. Najgorzej jak robi się sequela czegoś co jest typowym jednostrzałowcem, fajny pomysł, spoko wykonanie i wystarczy. Ale nie w Hollywoooooodzie, tam wytyczoną ścieżką trzeba przepuścić tysiące karawan, aż wydepczą każdą źdźbło nowości, sensowności, kreatywności i przede wszystkim kasy jaką będzie chciał na to wydać widz.

Oglądamy jak się to zaczęło, dzień pierwszy. Życie toczy się zwyczajnie, zakupy w sklepie, gdzie sprzedawca ogląda w wiadomościach o jakimś „wybuchu”. Lee Abbott lekko spóźniony przybywa na mecz bejsbola swego syna. I nagle zauważają, że coś spada z nieba, tuż po tym jak radio przestało prawidłowo działać. Wszyscy tracą radosny nastrój i szybko zbierają się, wsiadają do aut. Lee zabiera głuchoniemą córkę, a jego żona Evelyn pozostałą dwójkę dzieci. Mają się spotkać w domu. Pyta się znajomego co się dzieje, czy wojsko wie o co chodzi z tym spadającym czymś z nieba, ten postanawia skontaktować się z bratem i dać znać. Chwila rozmowy z policjantem i dowiaduje się, że jest jakiś pożar przy jednej z farm. Niby nic, aż tu nagle jakieś kurestwo taranuje radiowóz. Wszyscy rozpierzchają się w popłochu. I tak to się zaczęło, a w świecie ciszy mamy już dzień 474. Po wydarzeniach z pierwszej części postanawiają opuścić farmę. I wyruszają poza znane sobie tereny z wysypanymi piaskiem ścieżkami.

Oczywiście skoro ojciec zginął w części poprzedniej by uratować rodzinę, teraz Evelyn gra pierwsze skrzypce. Ale nie zdaje sobie sprawy jak mocno w tym co robił jej mąż i kim był była wpatrzona jej córka. I teraz dochodzi to do głosu. Dziewczyna czuje misję i chce „zbawić świat”. A będąc głuchoniemą w świecie, gdzie każdy dźwięk może sprowadzić na Ciebie obcych… to przesrana sprawa. Nawet nie wiesz, że hałasujesz, zawsze sprawę ratuje aparat słuchowy, ale to nie to samo. I jeszcze bunt młodego człeka, który wie, po prostu wie, że da radę. Choć jest to podlane sporą dozą szaleńczej brawury to od początku wiadomo, że jest to skazane na porażkę, albo przynajmniej na mnóstwo przygód. Scenarzyści uwielbiają takich bohaterów, bo dzięki nim mają samograj wpadania w coraz to nowe tarapaty. I wszystko zgodnie z prawdą, nie tylko prawdą czasu i prawdą ekranu.

Oczywiście motyw idyllicznego miejsca, do którego wszyscy podążają jest niejako wbudowany w szkielet postapokaliptycznego filmu tak było w i „Mad Maxie”, „Wodnym świecie”, serialu „Żywe trupy” czy „Nie otwieraj oczu”, które to w swej konstrukcji jest wręcz bliźniacze choć odnosi się do innego zmysłu bo wzroku. Tu skorzystano z tego wytrychu by mieć ku czemu prowadzić akcję. Pójście na łatwiznę, ale czego oczekiwać w dzisiejszych czasach po amerykańskim kinie mocno popularnym. Wiadomo trzeba ludziom sprzedać nieco nadziei w tym beznadziejnym położeniu jakie nam serwuje świat. Tylko w pewnych momentach jakby efekty były gorsze szczególnie po jednym ze starć (by nie spoilerować nie skonkretyzuję po którym) z obcego wylewa się posoka i wygląda to mega słabo.

Podobała się część pierwsza? To drugiej nie musisz oglądać by nie poczuć tego niesmaku z odgrzewanego obiadu, że był taki dobry na świeżo a podgrzany w mikrofali da się zjeść, ale to już nie to. I tak jest z „Cichym miejscem 2”. Ujdzie, ale nic więcej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s