Uncharted (2022) – męska Lara Croft

Ekranizacje gier mają swój czas dzięki rozwojowi efektów specjalnych. Kiedyś nie było takich czasów, ale był Uwe Boll i on swą boską mocą przełamywał stereotypy, że muszą być dobre efekty niczym w rodzimej wersji „Wiedźmina” z Żebrowskim z 2001 roku. Choć jak mieliście okazję widzieć takie rzeczy jak „Piksele” czyli zekranizowanego Pac-Mana, które były kiłą tak wielką jak ilość użytych efektów czy „Battleship: Bitwa o Ziemię” czyli zekranizowaną grę papierową jak i komputerową w statki to wiecie, że producenci nie boją się upaprać łapek nawet w najgorszym gównie. I w tymże świecie paczam, a tu ekranizacja gry „Uncharted”, która pochodzi już nie z moich czasów. Chodzi mi o to, że wtedy już tak dużo nie grałem, a tym bardziej na konsoli więc szaleństwo na tężę grę mnie nie dopadło. Ale godzina mi pasowała więc z ciekawości zawitałem na kinowe włości.

Akcja rusza z kopyta – gdzieś w powietrzu za samolotem ciągną się połączone ze sobą pakunki, dopiero co przebudzony i za jeden z nich zaczepiony główny bohater stara się powrócić na pokład samolotu. Nie tylko samo ciążenie i wiszenie poza aeroplanem jest przeszkodą, są nimi także uzbrojeni kolesie. Po chwili akcja powraca do czasów minionych, gdzie młody Nathan Drake wraz z bratem próbują podpieprzyć z muzeum mapę Magellana, ale zostają przyłapani. Zostają odprowadzeni do sierocińca, ale że brat jest już na tyle wiekowy, że policja nie chce mu odpuścić i pragnie zabrać do pierdla. Starszy brat pozostawiony na chwilę ucieka pozostawiając Nathanowi obrączkę na sznurku. I znów zwrot akcji oglądamy jak współcześnie młodzieniec przychodzi do pracy w knajpie, gdzie jest barmanem i jednocześnie kradziejem. Po chwili, gdy już udało mu się zbajerować pewną młódkę i przy okazji podprowadzić jej bransoletkę z ręki pojawia się Victor Sullivan, który wie że kradnie i chce mu zaproponować ciekawą robotę. Wiadomo dla dobra akcji chłopak się kryguje, że nie… ale jednak wchodzi w to. I tu zaczyna się podstawa akcji.

Cóż… ni uja nie wiem ile tu jest z gry, bo zupełnie jej nie kojarzę poza pojedynczymi skrinami. Także jeśli były tu ukryte smaczki, to nie dla mnie. W sumie patrząc na momenty tropikalne to mi się to skojarzyło z inną grą „Far Cry’em”. Tak czy inaczej napisy oznaczające umiejscowienie są takie właśnie niczym wyjęte z gry komputerowej, w ten specyficzny sposób osadzone w rzeczywistości. W sumie główny bohater Nathan Drake to dla mnie takie odwrócenie akcji – bo jak Lara Croft jest komputerową odpowiedzią na Indianę Jonesa, tak Nathan Drake jest komputerową odpowiedzią na Larę Croft. If ju noł łot aj min. Tak samo mamy tu pomieszane opcje tajemniczych skarbów z osobą, która ma swoją w jakiś sposób utragizowaną historią życia ale posiadającą niesłychaną zręczność oraz umiejętność wychodzenia z tarapatów. W sumie filmowo można powiedzieć, że są tu te przelane przez popkulturę na gry komputerowe przesiewy „Indiana Jones i Świątynia zagłady”, ale przede wszystkim „Lara Croft: Tomb Raider” wymieszana z „Kodem Da Vinci”. Dla mnie to mocno oklepane, by nie powiedzieć, że sklepane jak dupsko Lary Croft po udanej randce z Indianą Jonesem.

Widać, że to pod młodego widza zrobione, bo nawet retrospekcja jest w tak mocno dynamicznym stylu zrobiona by kaszojad nawet nieco starszy nie wypadł z przebodźcowanego otoczenia swego dnia codziennego. Tu nie ma czasu na chwile oddechu, jak to drzewiej w filmach akcji było. Dziś się to już nie sprzedaje, bo młody ludź zacznie się bawić znużony 5 minutami bez akcji telefonem, którą to zabawą mnie po prostu zirytuje i sprawi, że mu zwrócę uwagę. I dlatego, dla dobra mego amerykańscy producenci kina współczesnego podkręcają tempo jego. Akcja przebija akcję, co chwila pościg, coś się wali, coś się pali, coś kasztani… a nie… to już nie z tego powodu – tylko z braków fabularnych i deus ex machina scenarzystów. A skoro już o tym mowa to UWAGA SPOILER UWAGA SPOILER UWAGA SPOILER ja pierdzielę czy ci ludzie kiedykolwiek interesowali się jak nie fizyką życia codziennego, to skokami spadochronowymi? Przecież w trakcie spadania ma się około 200km/h! Nawet mega ekstremalna zabawa jaką odwalił Luke Aikins, który wyskoczył z 7620 metrów bez spadochronu leciał z raczej spadał około dwóch minut by wylądować na specjalnie skonstruowanej do tej akcji siatkę. Czyli by scena, która miała miejsce w kinie, która trwała około 5 minut trzeba by wyskoczyć około 20 tysięcy kilometrów nad Ziemią, gdzie jest za mało tlenu dla silników samolotowych. KONIEC SPOILERA I takich kasztanów i smaczków jest tu w opór więcej. W sumie jak to w filmach akcji i przygodowych, ale tutaj są one niejako głównym daniem, a nie bzdurą z drugiego planu. A to boli w myślenie.

Dobra by się nie rozpisywać za mocno przy filmie, którego nie ma co tak ganić, a ni chwalić tu zacznę koniec. Otóż do obejrzenia, ale raczej dla fana gry, albo młodego widza, którego wspomniane rzeczy gryźć nie będą. Był też smaczek z jakąś postacią leżącą sobie na plaży na leżaku – ale kurde… właśnie sprawdziłem w necie i chyba to jest koleś co podkładał głos głównej postaci w grze czyli Nolan North. Tak czy inaczej efektowne oglądadło i już.

Jedna uwaga do wpisu “Uncharted (2022) – męska Lara Croft

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s