Fantastyczne zwierzęta: tajemnice Dumbledore’a (2022) – miłość zwycięży

Multiwersum jakie stworzyła J.K. Rowling to kura znosząca złote jajca, więc lepkie łapki Hooolywooood musiały dotknąć tematu. Harry Portier (bo już nie mogę nazywać go Harry putin, bo tego kutasiarza nie można przedstawiać w tematyce przyjemności i lekkości) to już istny samograj i stworzył ogromny rynek na gadżety i bzdety niestety. A jako, że Harry Potter miał swój koniec, to trzeba było dokręcić jakieś historie prowadzące ku wydarzeniom z książek. I tak powstały te „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”, „Fantastyczne zwierzęta: Zbrodnie Grindewalda” i ten dziś wspominany. Jakoś świat tych zwierzaków słabo na mnie podziałał, w sumie tak samo cykl Pottterowski… ale kinomaniactwo zobowiązuje.

Otóż Newt Scamander wyrusza z misją do kolejnego fantastycznego zwierzaka. Tym razem jest to Qillin, zwierz, który uklęknie tylko przed przyszłym prezydentem wszystkich magów. A i w dodatku jest to ciężarna samica, która właśnie ma urodzić i pojawiają się złe przydupasy od Grindelwalda. Mała potyczka magiczna, Newt dostaje po dupie, młody zwierz zostaje skradziony, matka zdycha… ale bad gaje nie wiedzieli, że urodzą się bliźniaki. I tak jeden trafia do łap złego, a drugi ukrywa się u dobrego. I wchodzimy w świat brudnej polityki magów, gdzie to w Niemczech rządzi magicznym nazizm, którego przedstawiciel Anton Vogel chce by Grindelwald miał szansę kandydować. Dumbledor wysyła z misją rozwikłania tej trudnej sytuacji kilku magów i… mugola Jacoba Kowalskiego.

Tak wielce oględnie opisałem fabułę… bo pomimo, że oglądałem część poprzednią to umysł mój szybko się pozbył informacji o niej, a i zmiany np. aktora grającego Grindelwalda nie służą dobremu zapamiętywaniu hu is hu, gdy nie jest się potteromaniakiem. Do tego pewne wydarzenia szyte tak grubymi nićmi, że dałoby się z nich zrobić linę do ściągnięcia Księżyca na Ziemię. Oglądałem i ciągle pojawiało mi się w głowie „łot de fak”, „ale kurła jak?”, „że co?”. I tak mijały kolejne minuty… gdzie moja niewiara nie dała rady by to łyknąć… znów. Jakoś nie moja bajka, choć fantastyka to moje poletko czy w wersji fantasy czy sf czy horror. Nie mogę się do tego świata przekonać, choć Harrego to nawet ścierpiałem i obejrzałem i nie miałem poczucia straty czasu jak przy każdym kontakcie z „Fantastycznymi zwierzętami”. Graficznie to jakoś te zwierze ogarnięte, ale czasem te animacje są tak sztuczne jak uśmiech Kaczyńskiego. Zupełnie nie moje klimaty.

Najwięcej jednak jest tu takich popierdółkę jak owa słynna magiczna różdżka dana mugolowi… Po kiego putina? Niby są tam jakieś pierdy, że nie magiczni mogą w sposób ograniczony używać magii, ale tutaj zupełnie o tym w stosunku do Kowalskiego. I takich rzeczy jest więcej, a to psuje odbiór. UWAGA SPOILER! UWAGA SPOILER! Yusuf Kama na ten przykład wchodzi jako kret do otoczenia Grindelwalda i zostaje mu usunięta pamięć o zabitej przez złego maga siostrze, ale nadal jest po stronie dobra, a źli łykają jego pseudo motywację do zmiany strony. KONIEC SPOILERA Człowiek kurawicy dostaje jak na takie bzdety wpada. Ja nie wiem czy tak miało być zgodnie z myślą pani J.K. Rowling, bo jeśli tak to mega babol, a jeśli nie to nadal mega babol.

Przyjemny akcent polski gdy mowa jest o pierogach i gołąbkach. Ale w tym filmie objawia się coś, że chyba ten film będzie głównym kandydatem do Oskarów bo UWAGA SPOILER W CHUJ! UWAGA SPOILER! UWAGA SPOILER! Albus Dumbledore jest gejem i jakby tego było mało zabujanym w Gellertcie Grindelwaldzie! KONIEC SPOILERA

Tak czy inaczej kto ma obejrzeć, ten obejrzy reszty nie zachęcam… bo za mało tu plusów, a za dużo mugoli… znaczy baboli. I tymże akcentem kończę to pitolenie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s