365 dni: Ten dzień (2022) – fabularne porno dla kur domowych

Część pierwsza stała się pewnego rodzaju gównianym hitem. Bo była i jest to kupa, ale ludzie rzucili się na nią jak to muchy na klocka. I po wręcz oblizywali odnóża… zbijam się mocno, przyjęte było, że gniot ale oglądalność była spora. I tu pojawia się Blanka Lipińska cała na biało i bez mimiki zabitej botoksem i stwierdza jedziemy z koksem po raz drugi!

Scena otwarcia to jakaś żewna muzyczka, gdzie farbowana na siwy blond pancia w białej sukni mówi śniademu księciuniowi, że nie ma bielizny i ekszyn. I przyłapuje ich na tym laska co niosła naręcze majtek. I pierdzieli, że są zboczeńcami… bo pan młody nie powinien widzieć panny młodej przed ślubem bo to przynosi nieszczęście… I jak Massimo idzie sobie gdzieś zaczyna się paplanie o tym, że pan młody nie może się dowiedzieć, że ona była w ciąży. A nie powie mu tego, bo przecież to jest Sycylia i byłaby wendetta. Ślub w kościółku, Ave Maria i takie tam. Wesela nie było, za to od razu noc poślubna i związanie typa samonośkami i rozebranie się przed nim i zabawianie się przed nim palcami, a potem jednym z tych fikuśnych, drogich jebadełek wibratorem zwanym. I miesiąc miodowy i seksy i granie w piczo golfa, potem jeżdżenie na koniu – prawdziwym koniu. A potem jeszcze ciekawiej łażenie po plaży, siedzenie w basenie, wchodzenie do wody. Emocje jak na grzybach. Powrót do domu, gdzie koleżaneczka smaruje się z kolegą Massimo bitą śmietaną i malinami. Potem znowu segzy ofkors przy kominku a w tle leci jakaś żenująca muzyczka. A rano foszek, bo Massimo mówi że wracają do normalności. Więc laski jadą ferrari na plażę i wspominają dzieciństwo. Obiadek w jakiejś knajpie i przybywa maczo i mówi: „wychodzimy”. Potem rozmowa jak to w związkach o niczym, że ona ma potrzeby a on coś tam coś. I pojawia się nowy ogrodnik – umięśniony, wydziabany, w pochlastanych dżinsach, aż się główna bohaterka zaczyna ślinić… tam w środku. I nagle myk święta, prezenty – Laura dostaje własną firmę odzieżową. A ona mu? Wiadomo – darmowe seksy, gdzie może z nią robić co chce… bo przecież wcześniej nie mógł. I dowiaduje się, że jednak ma jakąś rodzinę… brata!

W sumie w tym filmie wcześniej uprawiają seks niż w klasycznym filmie porno, gdzie dopiero około 10-15 minuty się to dzieje (piszę o pełnym metrażu, a nie o scenkach, bo te całe mają tyle czasu wraz z obowiązkowymi 3-4 zmianami pozycji i najczęściej widocznym wystrzałem, chyba że krimpaj). Czyli już wysoki poziom został ustalony dość nisko. I już po 7 minutach tego filmu miałem dość oglądania go… wiem, wiem jestem zboczeńcem że tak długo wytrzymałem. Ale czego się nie robi dla moich drogich i tanich czytelników i czytelniczek! Żeby nie musieli gówna tykać. I dopiero w 30 minucie dochodzi do motywu, który ma być zalążkiem fabuły… fabuły rodem z porno – czyli czyżby ojej nowy ogrodnik, ojej czyżby mieli się ku sobie? Nosz kurwa mać… i ten prezent firma odzieżowa dla głównej bohaterki – ja pierdolę mokry sen każdej instagramerki, czyli bycie traktowaną jak szmata przez bogatego gacha i potem szmaty sprzedawać, żeby mniej się czuć jak szmata, a innymi pomiatać jak szmatami 🙂

W sumie ta część to takie spełnienie erotycznych marzeń autorki tego filmu, znaczy wcześniej książki, bo to taki Grej dla ubogich. Dużo bogactwa, obcokrajowi kolesie do podymanki, luksusy, spa, ciepłe plaże i takie tam płytkie gówno. Chyba nawet harlequiny miały więcej fabuły i treści! Cóż każdy ma swoje marzenia, tu oglądamy marzenia o bogactwie, luksusach o tym by być pożądaną przez obcokrajowców mających karierę w świadku przestępczym. I ta mentalność, że wystarczy byle pierdółka by iść gdzie się chce i robić co się chce, bo tak, bo jako kobieta mogem (pisownia zamierzona)! Przez godzinę i pięćdziesiąt jeden minut większość czasu oglądamy plaże, na drugim miejscu sceny gdzie w tle leci gówniana muzyczka, potem nieco scen seksów, gdzie nawet widać cycki czy pośladki i tak z 5 minut związanych z fabułą.

Moje drogie smerfiaki… kibel ten jest jeszcze większy niż część pierwsza, gdzie przynajmniej była jakaś pseudo fabuła, bo tu już jest nieudana podróbka fabuły z pornosa. Sceny seksów… odpalcie sobie coś np. z Kimmy Granger, przynajmniej będzie wkładała w akcję całą siebie – w obydwu sensach. Omijać szerokim łukiem i coś czuję, że w tym roku tak nisko żaden polski film nie upadnie… a przynajmniej mam taką nadzieję, choć wiadomo… Netflix pewnie coś jeszcze wypuści. To jest tak złe, że mogło być nawet zabawne… a nie jest.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s