Jackass 4.5 (2022) – kowid i Netflix zabili Dżakasy

Dżakasów zna chyba każdy… znaczy nasi rodzice pewnie nie, a i część młodych może uważać, że to coś dla boomerów bo jak się pojawili to oni nawet łoniaków nie mieli. Ta ekipa (a nie te popierdółki od Friza, gdzie nawet to by był u nich karzeł czy tam niskorosły podpieprzyli właśnie od Dżakasów) rozpieprzyła elementarz humoru… oni po prostu niszczyli wszystko w swoim otoczeniu dla śmiechu. W sumie siebie też, gdyż niejedno złamanie, wybite zęby (czasem na własne życzenie), tatuaże, obite jądra, wstrząśnienia mózgu załatwili sobie na własne tudzież kumpla życzenie. W pewnym momencie ich pojebaństwo stało się tak popularne, że powstały inne znane ekipy czyli przede wszystkim moi ulubieńcy Finowie The Dudesons oraz ci drudzy których teraz nie pamiętam nazwy, ale poświęciłem się i ich nazwę w necie odszukałem Dirty Sanchez. Tak czy inaczej ich programy w MTV to był zwiastun tego gówna, jakie teraz na tej byłej stacji muzycznej leci. Kilka filmów pełnometrażowych zrobili, a człowiek miał okazję pośmiać się z głupoty…

Tutaj przez około 10 minut nie ma za bardzo prawdziwej treści Dżakasowej, bo tylko pitolą jak to kiedyś było i że nie spodziewali się, że znowu coś razem nagrają. Ale zatrudnili kilka świeżych osób i jak to w czasie politycznej poprawności także kobietę… ale jak robione jest istne wprowadzenie do grupy, taki chrzest czyli ostry sos podany analnie, to oczywiście kobieta nie bierze w tym czynnego udziału… co jest jednak w uj seksistowskie! Takie samooranie się Netflixa w swej politycznej poprawności. I tak to sobie kręcili w 2020, ale kowidownia im zaorała kręcenie wtedy.

I im dalej tym bardziej człowiek wie, że wrzucono tutaj to czego wcześniej nie dali puścić w MTV, takie wycięte sceny wraz z nowszymi wersjami starych pomysłów. Zdecydowanie dalej pomimo wieku są pojebani i nie szczędzą sobie wpierdolu na każdy upokarzający sposób. Więc jeśli nie lubisz jak ktoś dostaje po jądrach, pozwala się kopać, wysadzać, daje sobie maltretować penisa, a kobieta ma przywileje i nic jej się nie dzieje to zdecydowanie nie jest to produkcja dla Ciebie. Szczególnie jeśli lubisz dużą ilość męczenia penisa… ale nie w sposób erotyczny, a masakryczny. Bo tutaj pełno takich scen.

I w sumie jest to najsłabszy Dżakas jaki oglądałem… po prostu czuć Netflixowy sznyt. Niby odświeżono stare numery, wspominano o kręceniu kolejnej części, którą kowid uwalił, ale wszystko to jest jak obrzezany penis – niby penis, ale jednak czegoś ważnego tu brakuje… przede wszystkim humoru. Wszystko to takie z dupy cięte, wręcz obrzezane z humoru, którego zawsze było pełno, a tu jest pomimo ogromnej dawki gołych penisów jakie co chwila w różnych scenach się pojawiają, jest tak jakoś ujowo, bezjajecznie. Taki zlepek zlepków robiony po łebkach. Niby powrót do starej bandy i na koniec dedykacja dla nieżyjącego członka tej ekipy Ryana Dunna, ale to już nie to.

Przed seansem się zastanawiałem jak to będzie z Jackass w epoce politycznej poprawności w najbardziej upolityczniono uprawnionym serwisie strimingowym Netflixie i było tak jak się spodziewałem – nadrabiano penisami i wyszło jak wyszło.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s