Bullet Train (2022) – przeznaczenie karmy

Patrząc co aktualnie dają w kinie, zobaczyłem ryjek Brada Kwita i wiedziałem, że ten film będzie grany. Dalej w temat nie wnikałem, bo już od lat mam wywalone jajca na całą otoczkę i pierdulety, chyba że niestety dotrą do mnie z innej mańki. Lepiej podejść z tabulą rasą i w trakcie seansu niech się nanoszą notatki. A wielkie wnikanie, robienie sobie wielkich nadziei już dawno mi się przejadło i znużyło. Tak czy inaczej sam tytuł brzmi jak dzieło stworzone w epoce minionej – w czasach ery wideo. A że to była moja szkoła filmowa – wizyty w wypożyczalni, to zdecydowanie musiałem luknąć.

Oglądamy jak to pewien kradziej na zlecenie szykuje się do kolejnej akcji. Na słuchawce (telefonie znaczy się) ma ciągły kontakt z pewną kobietą. Widzimy jak nie do końca mu się klei życie pod względem szczęścia – potrącony gubi kluczyk do schowka na stacji pkp… znaczy kolejowej w Japonii. Więc musi użyć swych umiejętności kradziejskich by włamać się do… i pobrać ca mu przygotowano. Jako, że ma obiekcje nie bierze pistoletu. Wbija do szinkansena (taki wykurwiście szybki pociąg zapierdalający w Japonii – którym się pochwalę miałem okazję się karnąć) i szuka metalowego nesesera z naklejką z pociągiem (od razu pojawia się w głowie memiczne – lubię pociągi). W środku jest gruba kaska. Po chwili okazuje się, że ową walizeczkę mają dwaj inni cyngle na zlecenie Cytryna i Mandarynka, dwóch typów zwanych także braćmi. Pilnują oni także pewnego dorosłego gówniaka, który jest synem znanego zakapiora i szefa yakuzy w Japonii czyli Białej Śmierci. Do tego gościa wszyscy boją się podskoczyć. Nasz bohater Biedronka odnajduje walizkę, w międzyczasie okazuje się, że zgubił z kluczykiem do schowka także bilet – jednak kierownik składu przyjmuje do wiadomości iż paragon za zakup jest ok, ale pozwala pojechać tylko jedną stację. Cytryna i Mandarynka po rozmowie telefonicznej z Białą Śmiercią szykują się do zdania syna i nesesera. Jednak okazuje się, że walizka wyszła z miejsca gdzie Cytryna położył wśród zwykłych bagaży. Zaczyna się poszukiwanie zaginionej walizki i typa, który to im zajebał. Biedronka już wita się z gąską już wącha bratki na łące, gdy przy wysiadaniu dostaje w ryj od wsiadającego skurwla Wilka. I akcja powraca na deski teatru zwanego uciekający pociąg…

Nawet nie sprawdziłem kto to reżyserował, bo mi się nie chciało, ale w trakcie oglądania wiedziałem kto musiał w tym maczać palce i okazało się, iż dobrze instynkt podpowiadał Davida Leitcha czyli gościa od przygód Johny’ego Wicka. I dzięki temu mamy wyśmienite sceny walki, gdzie się dzieje i w tle unosi się duch Jackiego Chana, gdzie walka każdym przedmiotem znajdującym się na ekranie jest wręcz wskazana. Do tego te smaczki, te detale i jeśli chodzi o obsadę, gdzie w małych rolach zatrudnia się znane z ryja osoby, albo po prostu gwiazdy. Ogólnie obsada to dość kolorowa mieszanka młodych i starych i tu się to sprawdza. W ogóle i szczególe to jest film akcji z mocnym depnięciem na akcję, by nie było czasu do oddechu by współczesny przebodźcowany widz siedział z otwartym ryjem patrząc na ekran kinowy, a nie ekran telefonowy.

W filmie tym jest parę zwrotów ku starej sztuce filmowej – czyli ważne są te detale. Jeśli w jakiejś scenie pokazuje się pistolet na ścianie, to w kolejnych scenach oni po prostu musi wypalić. Także tu wszelkie drobne rzeczy typu butelka wody, substancja usypiająca, gubiony kluczyk i bilet itp. pokazuje się po to by potem było to wszystko użyte. Piękna sprawa. Do tego jeszcze te wstawki rodem z dawnego kina wschodnio-azjatyckiego, czyli jak pokazuje się typ to wrzuca się na ekran jego nazwę. Taki akcent mangowo-animowy, który ostatnio oglądałem na WFF kilka lat temu i robiło to robotę. Zawężenie akcji do jednego miejsca tak mocno kojarzącego się ze starym kinem (np. Orient Express czy kolej transsyberyjska) i nowoczesnością (shinkansen) było dobrym zabiegiem, tworzącym taki motyw wręcz teatralny.

Tutaj zdecydowanie trzeba mówić o akcji. Bo dzieje się wiele, co chwila pojawiają się kolejne postacie tego „dramatu” i znów widzimy ich pseudo na ekranie. Walki fajnie skomponowane, gdzie wszystko co widzimy będzie brane pod uwagę by dojebać przeciwnikowi. Mamy tu też nieco strzelanin, ale to ktoś kto odpowiada za Johny’ego Wicka potrafi pokazać jak należy. Ale i motyw pociągu ma tu niebagatelną rolę, jak i ludzie na pokładzie pociągu – troszkę odrealniona jest ilość pasażerów, bo tam zawsze jest nakitowane ludzie w opór, ale cóż licencja poetika. Tak czy inaczej jeśli zawiesimy niewiarę, wyłączymy nieco mózg na pewne sceny… będzie to bardzo przyjemna opcja wizualnie. W sumie całkiem spoko film akcji w starym stylu – czyli gwiazdy, rozpierducha na pełnej kurwie ze sporą ilością akcentów humorystycznych, które są nawet zabawne. Pojawianie się kolejnych postaci i odsłanianie historii przeszłości (haha jakie mało maślane, ale brzmi doskonale) pięknie dawkowane.

Zdecydowanie można sobie obejrzeć jako takie typowe kino rozrywkowe. Akcyjniak w starym humorystycznym stylu jak się patrzy. Do tego dobrze dobrani aktorzy do postaci i całość fajnie nakręcona. Oglądać, bo takie kino idealne jest na urlop.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s