Orlęta. Grodno Grodno ’39 (2022) – słabo niczym polska obrona 17 września na wschodzie

Ostatnio przez urlopowanie się w kraju i zagramanicą pewne rzeczy uciekły mej uwadze, ale jak zacząłem przeglądać tytuły to raczej były to ogóry. Ale i trafiło się to, co osobie zainteresowanej historią, a w szczególności także II WŚ musiało poruszyć cięgno – idę na to do kina. Takżem i uczynił korzystając z dnia wolnego dzięki krwi upuszczeniu charytatywnemu. Na miejscu troszkę zaniepokoił mnie napis bodajże na stronie multikina… szkoły. Tak przyjszła młodzież na seans, ale na szczęście kulturka w ich zachowaniu… oraz przedwstępne pierdolenie nauczycielek, a potem jednej w trakcie seansu… gdy działo się w nocy i było przydymione (bo palili w przydomowych kotłowniach wszyscy, oraz mogła to być mgła), że ten dym coś tam symbolizuje… Czyżby nauczyciele dostali w książeczce partyjnej jedyną słuszną interpretację tego filmu, którą zgodnie z głosem partii (od tłumacza: przypominam każda partia to zło) mają wdrukować uczniom? Zuo!

Oglądamy świat w 1939 roku oczami młodego chłopca Leosia. Jest on wyznania mojżeszowego, ale uczęszcza do zwykłej szkoły powszechnej. Tutaj ma swoich kolegów, młodocianą miłość i swoje życie. Bardzo pragnie zagrać w szkolnym przedstawieniu Zbyszka z Bogdańca, ale do tej roli startuje także Tadek czyli taki klasowy Czad, któremu wszystko przychodzi z łatwizną. Chłopaki ustawiają się na pojedynek na drewniane miecze, który wygrywa Leoś. Honorowo zgodnie z umową Tadek mówi nauczycielowi, że grać Zbyszka będzie Leoś, jednak świat dorosłych ma w dupie rycerskie postawy i ma swoją wizję kto i kogo i gdzie ma grać. Niefortunnie młodziak wpada pod bryczkę. Wychodzi z życiem, ale połamany, przedstawienie odbywa się bez jego obecności. Wakacje spędza na dochodzeniu do zdrowia, a nawet zapisuje się do żydowskiego klubu sportowego, gdyż postanawia zostać sportowcem i biegać. Jego starszy brat za uczestniczenie w komunistycznej organizacji zostaje wysłany do pierdla daleko od miejsca swego pochodzenia. Chciał także do harcerstwa… ale w tamtym czasie niezbyt miło widziano tam ludzi innych wyznań. I ledwo rusza szkoła, a już widać na ulicach że zbliża się wojna. Przez chwilę ludzie prowadzą jeszcze normalny byt, do momentu bombardowania, które przytrafia się w momencie odczytywania w szkole manifestu odnośnie wojny. Leoś wbiega do zbombardowanej szkoły w poszukiwaniu dziewczyny, w której się podkochuje czyli Eweliny. Jednak nie znajduje tam jej, tylko inną dziewczynkę i wyciąga ją z płonącego budynku za co dostaje opierdol od nauczyciela. I dochodzi do sławetnych dni, gdy to 17 września ruscy wkraczają do Polski. Grodno jest jednym z pierwszych miast na ich celowników z racji odległości od granicy. Nastaje pezpardonowa walka, w której niebagatelną rolę odgrywają harcerze, ludność cywilna i nieliczni żołnierze jacy pozostali w mieście, a także dywersanci komunistyczni.

Także oglądamy dzieje młodego chłopaka wyznania mojżeszowego, którego zmarły ojciec chciał się asymilować stąd syn posłany do szkoły powszechnej, a nie do bodajże chederu, czyli religijnej szkoły tylko dla żydów. W sumie to nawet pykło pokazanie jak wielki pierdolnik w dwudziestoleciu międzywojennym panował w naszym kraju, gdzie obok siebie żyli ludzie rozmawiający różnymi językami, obarczeni różnymi religiami i jakoś to się kręciło pomimo nieodzownych tarć. Pokazani są tu tak samo kutasiarze z łoeneru chcący pogonić żydów z kraju, jak i żydów wpierdalających się w gówno komuną zwane. Walczyli ze sobą jak to młode byczki jak i stare wyleniałe samce łalfa. W historii współczesnej nie wolno wspominać o tym, że onr lubił napierdolić jakiemuś żydowi bo tu czy ówdzie miał swój biznes i po prostu był inny. Oj nie wolno, bo to przecież obraza majestatu łobrońców Maryi i swojego dziewictwa. Ale z drugiej też strony musimy przemilczeć jak to żydzi szli ramię w ramię z sowieckim okupantem. Nie wolno bo to antysemityzm! A już Polakowi to podwójnie nie wolno, bo przecież każdy Polak wysysa antysemityzm z mlekiem matki! A każdy kto choć chwilę spędzi przeglądając nawet w necie oficjalnie dostępne dane kim były czerwone kurwy mordujące Polaków po ruskim najeździe w 39-tym, jak i potem „uwalniający nas od faszystów” jak dziś Ukrainę. Mi to łeb rozwaliło jak wiele osób, które wcześniej było obywatelami polskimi wyznania mojżeszowego stanęło przeciwko swej niedawnej ojczyźnie i często braciom w wierze w imię czerwonego sztandaru z sierpem i młotem często w strukturach największych skurwli po komunistycznej stronie czyli NKWD itp.

Ale ło matko jak sparszywiano tych kilka nielicznych scen walki… przeca każdy kto kiedykolwiek strzelał ten wie, że wystrzał miażdży bębenki w uszach, jak i te w rękach dobosza. Dźwięk wystrzałów nie tylko pistoletowych, czy karabinowych, ale i z armaty boforsa 37 mm przeciwpancernej jak i działa przeciwlotniczego, nie wspominając o ruskich czołgach. W sumie może to ta słynna bolączka polskich filmów z ich fatalnym nagłośnieniem? Ale, żeby aż tak, iż strzały z armaty oddziałują w sali kinowej jak ciche bąki bezwonne psiego mutanta zwanego buldożkiem francuskim. Tragedia do kwadratu! Przecież w filmie wojennym musi być głośno, musi być potężnie szczególnie, że są tu sceny batalistyczne w małej skali ale są. Druga sprawa w walkach wzięły udział czołgi BT-5 i BT-7 oraz samochody pancerne, ale na litość buską czy ktoś kto konstruował imitację tychże czołgów obejrzał jak one realnie wyglądały? Przecież to co widać na ekranie to jakaś mutacja wieży BT-5 i japońskiego Type 97 oraz radzieckiego prototypu T-46 i kadłuba coś na kształt wydry czy szydła czy nieco jak jakiś niemiecki czołg w swej pudełkowatej konstrukcji, albo trochę jak T-24.

W sumie wizja z perspektywy młodego asymilującego się żyda najazdu ruskiej swołoczy to naprawdę ciekawa koncepcja na ten film, szczególnie że jego bracia w wierze brali czynny udział w pomaganiu czerwonym, którzy nawet odpierdalali akcje typu – przyczepianie do wież czołgów złapanych harcerzy. Z historii znany jest 13-letni Tadzio Jasiński, który został schwytany po tym jak chciał spalić czołg i skatowany, a następnie przymocowany do wieży czołgu. Udało się go odbić obrońcom, jednak zmarł w ramionach matki niedługo po tym. To w sumie mógł być całkiem dobry film, może żaden tam wybitny, ale po prostu solidny. Jednak jak zwykle spierdolono co się dało. Kurde a mogło być fajne widowisko z prawdziwą historią w tle, z akcentami, w które dziś zachodni widz by nie chciał uwierzyć, że miały miejsce – owe przyczepianie dzieci do wież czołgów czy rozjeżdżanie schwytanych mieszkańców we wschodniej części miasta (ilości ofiar nie znamy).

I tak oto powstał film, który li tylko z racji wycieczek szkolnych do kin jakoś się uratuje. Zobaczyć można, ale zdecydowanie zbyt dużo mu brakuje jak na tak mocny akcent w historii naszego kraju, o którym tak niewielu pamięta.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s