Niewidzialna wojna (2022) – boski pomazaniec

Zastanawiałem się na co by tu iść do kina po pracy, czyli najistotniejsze były dwie rzeczy miejsce i godzina. Coś tam nawet zwróciło moją uwagę, ale godzina nie pasowała… aż tu nagle paczam i nie wierzę! Tocz to jakaś nowa produkcja imć Vegety! Widziałem, że coś ma być ale nie że akurat teraz. Cóż typ stwierdził, że nakręci swoją autobiografię. W sumie nikt nie zna go lepiej niż on sam, ale z drugiej od razu miałem z tyłu głowy jak mocno sam sobie będzie lizał jaja… wy już chyba wiecie.

Oglądamy na początek jakąś scenę z dupy, gdzie mama Patryczka prowadzi go po jakiś górach i nagle jest moment, gdzie jest szeroko na dwa metry i każe mu czekać, aż sama przejdzie. Znaczy się przeczołga czy tam na kolanach przejdzie. Kuriozalne. Potem oglądamy zażyłości Patryczka z dziadkiem, bo ojciec wyjechał do Stanów i chuj. Widzimy, że człowiek który za młodu nasiąkał oglądaniem „Gwiezdnych wojen”, „Ucieczki z Nowego Jorku”, „Dobrego, złego i brzydkiego”, „Odysei kosmicznej 2001”. Potem jako dzieciak zachwycił się piłką nożną, ale nie pykło i zmienił zdanie, że jednak nie będzie wielkim piłkarzem. Dostał od ojca przez swoją aktualną partnerkę klocki Lego w latach 80-tych i postanowił wymieszać je z polskimi klockami by sprzedać dwa opakowania w cenie dewizowych logosów. Zaczął czytać książkę o manipulacji. Wsiąknął w metal i tu scena, gdy bolą go uszka jak słucha dość zjadliwych kawałków bez moich ulubionych dźwięków zarzynanej świni itp. Te momenty z mocnym naciskiem, gdzie chce pentagram i odwrócony krzyż. Znów głośno mamuni pierdolił jak to zostanie gwiazdą rocka… a chuj w tym kierunku robił. Potem odkrył komputery i na giełdzie komputerowej postawił swoje stoisko, gdzie został skarcony przez „kolegę” jak traktuje nowości. Więc się wkurwił i załatwił by nowości były tylko u niego. Potem został programistą, ale jednak jego czołówek itp. w TVP nie chcieli. I zaczął dilować, potem zajebał perfumy na wycieczce do Szwecji na promie, ale akurat prawo się zmieniło więc się mu upiekło. I takie tam różne akcenty młodociane czyli krojenie najebańców, kręcenie filmików z kumplem i straszenie ludzi imitacją broni palnej. I już jako „młody bóg” postanawia przyatakować telewizję, udaje się mu zostać sekretarką, jednak z tej pozycji wybija się na scenarzystę. Idzie w dobrym kierunku jednak bez studiów reżyserskich nie bardzo ma szansę dostać kasę na film. Nie zdał na reżyserię bo na egzaminie wstępnym uniósł się honorem, że coś tam on lepiej wie bo oglądał rzeczy, których komisja nie.

Dobra wystarczy tego opisu z życia Patryczka, bo mi się słabo robi podczas przypominania sobie tego. Matko ile tu jest lizania sobie samoistnie rowa przez Vegę… On po prostu był genialnym dzieckiem – powinien zostać piłkarzem, ale mu się zmieniło, patologicznym sprzedawcą – to mu poniekąd zostało, scenarzystą – to robi, genialnym reżyserem tworzącym cudowne rzeczy – no reżyseruje, twórcą nowych technologi filmowych – jak widać na filmie Ci bracia od Matrixa… znaczy teraz to już siostry bo dali sobie uciąć ptaszki, podprowadzili mu pomysł na słynny bullet time, biznesmenem – poniekąd jest itd. Po prostu człowiek renesansu jak się sam w swoim filmie chwali typ o iq 164.

Czas na plusy – seans się już skończył.

Czas na minusy – cała reszta. To lizanie sobie rowa przez samego się… matko jakby się oglądało jakiś posrany pornos made in dżermany, gdzie typ wyćwiczył się jak niektóre panie na filmikach dla dorosłych potrafiące same sobie lizać cipkę, tak tutaj Patryczke liże sobie rowa, jąderka i peniska. Tak bardzo się w sobie zakochuje podczas seansu, że zupełnie nie zauważa, że Rafał Zawierucha totalnie przeze mnie nie lubiany aktor i nie uważam go za w jakikolwiek sposób godnego większej uwagi, staje się parodią Patyczka. Jego sposób chodzenia wygląda tak jakbym ja się nabijał z Vegi i zaczął sobie chodzić jak zadufany w sobie, samolubny typ, który uważa się lepszy od innych. O czym w sumie Vegeta wspomina o tym w filmie kilkukrotnie, że nienawidzi ludzi – co w sumie wyjaśnia czemu coraz częściej tworzy mega gówniane filmy – by znęcać się nad ludźmi. Do tego znów to jego pierdolenie o nawróceniu, pierdolenie o tym jak to nie miał ojca, ale w sumie miał ojca ale ojca w niebiesiech i gdyby nie to jak go bóg kierował to chuja by zwojował i teraz to on jest narzędziem boga! I ma misję z nieba do reżyserowania i dzięki swoim filmom walki z niewiernymi! Ja pierdolę już nie mogę!

Tak mocno się nad sobą spuszcza przy pięcioosobowej widowni (tyle razem ze mną było osób na sali podczas premierowego seansu). Taki peep-show, tylko nie ma seksownej, wyginającej się laseczki, ale stara lampucera bez zębów z rozklapciochą od fistingowania i lubości do prąci minimum 20cm i aromatem gnijącego mięsa starej makreli niosącej się z jej piczy od kontaktów seksualnych z nieprowadzącymi higienicznego trybu życia cygańskimi kierowcami tirów oraz bezdomnymi mieszkającymi w spalarni odpadów. I przez cały film co pewien czas przypomina się wielkim napisem na cały ekran ile to piniondzorów nie zarobiły jego filmy!

Ilość religijnego pierdolenia, jakiego to doznał olśnienia, spuszczania się nad tym jakich to on genialnych pomysłów nie miał, jak to rozwiązał kilka spraw o morderstwo podczas kręcenie dokumentalnego serialu o policji, jak to był jurnym byczkiem do którego prącia laski ustawiały się w kolejce (i nie, że dlatego że miał władzę i kasę… nie on był tak pociągający tryskającą z niego męskością bez wytrysku), programista, wynalazca, boski pomazaniec. Moje uczucia religijne zostały urażone podczas scen związanych z wiarą… nosz kurwa tak się nie godzi!

Nie oglądać, nie kurwa nie!

Jedna uwaga do wpisu “Niewidzialna wojna (2022) – boski pomazaniec

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s