Black Adam (2022) – czarny Shazam?

Wiadomo Marvel wypstykał się ze swoich najlepszych opcji i teraz produkuje dzieła z jakimiś pociotkami. Natomiast DC opierdalało się przez ten czas i ledwie kilkukrotnie weszło na jakiś sensowny poziom. Teraz z braku laku i superbohaterstwa na kinowych ekranach sami się na to rzucili i działają ile wlezie. I tak oto wypuścili ten film o supku, którego ni uja z czasów swej młodości i zachłyśnięcia się komiksami nie kojarzę, bo w sumie był początkowo tym złym i pojawił się gdzieś na krawędziach rysowanego kosmosu i dopiero po dziesięcioleciach wszedł w pełny zeszyt.

Otóż gdzieś w Afryce, w jakimś z dupy królestwie pojawia się nowy król i chce wydobyć jakiś z dupy minerał, żeby być królem królestwa z dupy. I tam oto jakiś typ, pracujący niewolniczo w kopalni odkrywkowej odnajduje i idzie do nadzorcy by wręczyć osobiście bo wiadomo liczy na nagrodę – nagrodą jest kop w dupę i upadek na ryj z kilkudziesięciu metrów. W sumie śmierć dla niewolnika jest nagrodą jeśli wierzy w zaświaty. I postawił się za nim pewien młody chłopak, najpierw obronił przed współniewolnikami, a potem chciał dobrze z nadzorcą… na szczęście odciąga go jego ojciec, który jest… o tym jeszcze nie mogę bo to będzie spoiler. I w czasach naszych akcja, że jest to królestwo z dupy trzymane za ryj przez jakąś korporację. Oczywiście też chcą wydobywać ów z dupy minerał i poszukują pewnej z dupy korony, która da potężne demoniczne moce posiadaczowi, który będzie mógł tu dzielić i rządzić bardziej. I są mieszkańcy chcący obalić korporację i przywrócić dobro i prosperitę do królestwa z dupy. Patrzymy jak młodociany na desce nabija się z uzbrojonych strażników uciekając im, a tym samym dając czas kilku panom w busiku „przemycającymi” przez kontrolę pewną panią, która obeznana jest ze starożytnym językiem i razem z kolegami rusza odszukać w kopalnianych okolicach „świątynię”, gdzie ma się znajdować owa słynna demoniczna korona. Przybywają tam wchodzą do kopalni, jaskiń, dziur w ziemi i idąc dalej odkrywają napisy zwiastujące, żeby uważać bo można powołać zło. I nagle okazuje się, że byli tropieni przez najemników z korpo, Bach, bach jeden typ spada w piach, docierają do „ołtarza” nad którym wisi owa korona. Kobieta wdrapuje się łapie ją, a tu wpadają najemnicy… i robi się mała zadyma. Adrianna Tomaz nie chce by najemnicy kogoś zabili, więc wychodzi do nich i „oddając” koronę zaczyna odczytywać napisy z podłogi. A to sprawia, że zostaje wezwany z uj wie skąd jakiś duży typ. Okazuje się on być kuloodporny i cholernie szybki i latający. Dzieje się rozpierducha wewnątrz, potem rozpierducha na zewnątrz. W sumie dość efektowna. Tak czy inaczej udaje się im spierdolić do miasta z koroną, a jeden z kolegów jest zdrajcą na usługach korpo i ów nieznajomy tytułowy Black Adam trafia do mieszkania Adrianny i jej syna… a z daleka nadciągają pilnujący porządku superbohaterowego superbohaterzyny Dr Fate, Hawkman, Atom Smasher i Cyclone.

Jak to w DC pojawia się kolejny superbohater, który ma cholernie wiele super mocy i jest nimi wręcz przepakowany przez co w uniwersum DC brakuje równowagi i pojawiają się postacie mogące rozwalać wszechświaty piardem po spożytym na alkoholowego głoda falafelem. Normalnie brakuje im sensowności w rozłożeniu sił. W takim serial… gównianym jak gówno „Doom Patrol” dzieją się takie rozpierduchy, którym np. taki Batman nie dałby rady, w sumie to i Superman byłby w dupie, ale postacie z dupy, nikogo nie interesujący superbohaterowie odwalają akcje niczym z Marvelowskiego uniwersum podczas End Game. Panie zlituj się… Przegięte moce w chuj, a do tego nawiązanie do raczej ni chuja nie poważnej historii postaci Shazama. Bieda, panie bieda. Ale w sumie fajnie zobaczyć Dwayne’a Johnsona jako supka, a i lubię typa więc tym bardziej się ucieszyłem, że wzięli go gdzieś gdzie nie robi z siebie klowna.

Z braku laku można obejrzeć, kilka ok nawiązań, szczególnie to do filmu mistrza spagetti westernów Sergio Leone. Sceny walk, pojedynków i rozpierduchy… jest efektownie, ale i też efektownie unika się konsekwencji w używaniu mocy i ich działania… nie wygląda to na działanie na zasadzie – ktoś mnie uderza na ryj to robię blok przed ryjem… nie tu ktoś wali mnie na ryj więc zablokuję jego stopę. If ju noł łot aj min. Brakuje sensu i logiki. Do tego supkowie z przesadzonymi mocami staje się im coś tylko w momencie, który wymyślił scenarzysta a nie gdzie faktycznie powinni pierdolnąć o glebę po ciosie i wypluć zęby bo dostali milion kilowym młotem w szczękę. Szkoda, że tak to zjebano bo były tu ciekawe postacie, ale potraktowane zostały jak gówno do ugniatania. Sam główny pomysł z koroną demoniczną itp. ech no bieda pomysłowa tak wielka, że nawet cyganie by jej nie podprowadzili. Do tego to gówniane wciskanie jakiegoś nieistniejącego królestwa gdzieś tam, gdzie ciepło i szary obywatel US and A i tak chuj wie, gdzie prawdziwe państwa są, to im jeszcze robią pasztet z mózgu i tworzą jakieś fikcyjne i potem na lekcji geografii będą je pokazywać tam gdzie jest Australia.

Jako takie oglądadło sprawdza się, znaczy się czas mija szybko, w miarę sprawnie znikają napisy by obejrzeć obowiązkową już scenę po napisach w filmach o superbohaterach. Szkoda tylko, że pewne postacie są tu tak z dupy wrzucone – jak Ci młodzi supkowie Atom Smasher i Cyclone, zupełnie bez nich nic ten film by nie stracił – a może nawet zyskał miejsca dla pozostałych. A tak wciśnięty kontent by na pewno zwołać młodego widza by miał z kim się utożsamiać… choć cały film i tak jest skierowany do młodocianych, więc bez sensu.

Jedna uwaga do wpisu “Black Adam (2022) – czarny Shazam?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s