28 tygodni później (2007) – dalsze 28

Oj narobiono mi smaka. "28 dni później" to był jeden z lepszych horrorów jakie pojawiły się ostatnimi laty na ekranach kin (pisane w roku premiery, ale po dziś dzień jakoś mało sensownych horrorzyn się pojawiło). Złożyło się na to nie tylko odświeżenie tematyki zombiaczej, ale i niesamowicie intensywny klimat zagrożenia. Za drugą część odpowiada utalentowany … Czytaj dalej 28 tygodni później (2007) – dalsze 28

Apokawixa (2022) – pierwsze polskie zombie

Polski rynek horrorów jest tak pusty, że nawet sfilmowana bita o karpia zdaje się być czymś emocjonującym i mającym dozę grozy zważywszy na coraz wyższe ceny każdego produktu. Przez lata, żeby nie powiedzieć dziesięciolecia ostatnie słabo wyglądała ilość takowych produkcji. W sumie wcześniej też nie było lepiej... bo ledwie kilka dających się oglądać dzieł typu … Czytaj dalej Apokawixa (2022) – pierwsze polskie zombie

Dzień żywych trupów (1985) – zombie Romero sprzed lat

Maniacy filmów z zombie mogą się czuć ukontentowani tym co pojawia się przez ostatnie kilkanaście lat na małym i dużym ekranie. Dziesiątki filmów z żywymi trupami mnożą się rokrocznie na potęgę. Powoli zaczyna to przypominać szaleństwo jakie ogarnęło filmowy światek kiepskich produkcji, gdzie Drakula poznał swoją córkę, a wilkołak pojechał do Londka. Był „Świt żywych … Czytaj dalej Dzień żywych trupów (1985) – zombie Romero sprzed lat

Czarna owca (2006) – milczenie morderczych owieczek

W podejściu do horrorów niskoklasowych przejawiam daleko posunięty sadomasochizm – wiem, że będzie bolało, ale i tak chcę obejrzeć. Tak samo było i w tym wypadku. Jako zachęta podziałały na mnie dwa czynniki, pierwszy to kraj pochodzenia – Nowa Zelandia. Jak każdy nie szanujący się fan kiepskich horrorów spotkałem na swej filmowej drodze majstersztyk połączenia … Czytaj dalej Czarna owca (2006) – milczenie morderczych owieczek

Zombieland: Kulki w łeb (2019) – samoodstrzał

Jedynka "Zombielandu" była nawet zabawnym filmem, gdzie zombiaki w ograny, ale całkiem przyjemnie odgrzany kotlet były przywdziane. Do tego wiadomo wysoko opłacana obsada z ludźmi których lubię i tym jednym, który w każdym filmie gdzie go widzę mam ochotę dać zdechłą makrelą po ryju. A jest nim Jesse Eisenberg, typ który nie wiem czy zauważyliście … Czytaj dalej Zombieland: Kulki w łeb (2019) – samoodstrzał

Fido (2006) – familijnie o zombie

Ostatnio filmów o zombiakach namnożyło się niczym bakterii na agarze. Co i rusz kolejni twórcy wpychają po dobroci lub na siłę te żywe trupy. Powstaje wiele bez jakościowych produktów nadających się tylko do oglądania przez maniaków tematyki, jednak nie wzrusza to kolejnych producentów do wysupłania następnych tysięcy dolarów na produkcję dalszych wypadków przy pracy. Podchodzono … Czytaj dalej Fido (2006) – familijnie o zombie

The Dead (2010) – zombie w starym stylu na nowo

Ileż przed takim kinomaniakiem jak ja seansów, na które trafia się przypadkiem. I te wejścia do kina, bo akurat miało się wolną chwilę i ruszyło na seans pasujący czasowo, jak i oglądanie domowe dzieł znanych, mniej znanych, nieznanych i tych z serii "co to kuźwa jest?". I właśnie w tej ostatniej kategorii trafił mi się … Czytaj dalej The Dead (2010) – zombie w starym stylu na nowo