Psie pazury (2021) – krowie skóry

Westerny miały swoje czasy, potem chwilę sentymentalnego powrotu i burzenia ich struktury by pokazać ten gatunek z innej strony, albo wręcz stworzyć antywestern. A że dawno nic takiego nie oglądałem to korzystając ze sposobności legalnej na Netflixie dostępności dokonałem jego oglądalności. Tutaj w „W psich pazurach” mamy do czynienia bardziej z dramatem w westernowym sztafażu.

Bracia Burbank spędzają bydło wraz z pomocnikami. W trakcie planują polowanie na łosia w górach. Docierają do docelowej miejscowości, gdzie w „Czerwonym młynie”, gdzie mają przenocować i zjeść. Phil zachwyca się zrobionymi z papieru kwiatami, ale gdy się okazuje że zrobił je chłopak Peter zaczyna się z jego pracy podśmiewywać. Potem zirytowany wesołością współbiesiadników ze stołu obok, którzy lekko podpici zaczynają śpiewać i pogrywać na pianinie przegania ich. Drugi z braci George po biesiadzie pozostaje w lokalu by się rozliczyć, ale w sumie też by pogadać z zajmującą się „Czerwonym młynem” Rose. Reszta ekipy rusza do saloonu by się napić i skorzystać z usług dziwek. Jednak George nie pojawia się na zabawie, dopiero wieczorem pojawia się we wspólnym pokoju z bratem. I wspomina o tym, że Rose popłakała się po skrytykowaniu jej syna Petera. Po sprzedaży bydła życie na farmie toczy się swoim powolnym trybem. Jedyne co się zmienia to, to że George zaczyna się pojawiać w „Czerwonym młynie” i nieśmiało smalić cholewki do Rose. Jest to nie po myśli jego brata, któremu ni podoba się to, że George wchodzi w związek z wdową po samobójcy.

Zauważam specyficzną tendencję do robienia filmów minimum dwu godzinnych niezależnie od tego czy dany film tego potrzebuje czy nie. Tutaj też spokojnie można było przyjąć z pół godziny by ten film nie stracił na treści. Jego powolne tempo przypominało mi seriale z milionami odcinków, gdzie o to chodzi by przypchać całość zupełnie zbędnymi scenami i je wydłużyć by trwało i trwało. Tutaj spokojnie dałoby się w mniejszej ilości czasu zaprezentować taką samą treść. Tak tylko mówię… znaczy piszę.

Powolnie tocząca się historia konfliktu braci, z których ten który zawsze był hop do przodu, wszystko dobrze ogarniał, był tym z którego miał brać przykład drugi teraz jest samotnym kawalerem. A jego brat ma żonę, jeździ automobilem i umawia się z gubernatorem. To musiało zrodzić niechęć. Do tego mieszkanie pod jednym dachem z Rose, przyjazd jej syna ze studiów medycznych… Napięcie wrasta i tylko zastanawiającym było jak i kiedy dojdzie do eksplozji tłumionych uczuć. Napięcie w pewnym momencie UWAGA SPOILER SPOILER sprzedania skór Indianom KONIEC SPOILERA sięga zenitu. Od tego momentu wiadomo, że lont się skończył więc czas na finał.

Poza długim czasem ekspozycji na ten film pełno w nim negatywnych uczuć, ukrywania prawdy, niedostrzegania oczywistego, braku samoakceptacji, pogodzenia się z rzeczywistością, niedorośnięcia do zamierzonych oczekiwań otoczenia. No źle się dzieje w tym westernowym państwie duńskim. Dramat w kilku aktach, gdzie ciężko dostrzec jakieś życiowe pozytywy. Nie tchnie zbyt wielkim optymizmem czy nadzieją, no może poza dwiema drobnymi rzeczami.

Film powolny więc sporo osób nie zdzierży oglądania, aż tak powolnego dramatu. Dobre obsadzone główne role, specyficzny klimat i liźnięcie dzikiego zachodu na plus. Ale żebym go jakoś wielce polecał to niezakoniecznie, aż tak mnie nie ujął.

Jedna uwaga do wpisu “Psie pazury (2021) – krowie skóry

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s