Nie patrz w górę (2021) – armagedon w krzywym zwierciadle

Gdy tylko spojrzałem na listę płac poczułem, że na scenariusz tym razem Netflixowi mogło nie zostać nic pieniędzy… tyle gwiazd i gwiazdeczek w jednym worze. Do tego jakiś taki szum się zrobił w necie odnośnie tego filmu, że aż przy okazji dnia opierdalackiego odpaliłem. Skoro ma być komedia to bawcie mnie.

Kate Dibiasky podczas rutynowego przeglądania nieba w różnych rejonach dostrzega jakiś nieznany obiekt. Sprawdza, że przemieszcza się. Daje znać reszcie naukowców z tej placówki. Zjeżdżają się, jest radość z odkrycia nowej komety, która ostatni raz była w okolicy tysiące lat temu. Zaczyna się żmudna robota przy obliczaniu prędkości i położenia obiektu. W trakcie obliczeń doktorowi Randallowi Mindy’emu wychodzi dziwny wynik. Postanawia na tym zakończyć dzisiejszą radość z odkrycia jak i obliczenia. Wynika, iż kometa pierdzielnie w Ziemię. Informuje o tym wyżej stojących w łańcuchu pokarmowym instytucji państwowych czyli Centrum Kosmicznym Kennedy’ego. Tam kontaktują się z dyrektorem biura koordynacji obrony planetarnej (ciekawe instytucje mają w tych stanach). Podczas telekonferencji ogłasza, że z obliczeń wyszło mu, że za 6 miesięcy i 14 dni dojdzie do zderzenia. Które przy tak dużym obiekcie zwiastuje zagładę życia na planecie. Dostaje informację, iż on wraz z odkrywczynią tego obiektu mają się „imidetli” stawić w Waszyngtonie i wszystko teraz jest utajnione i ma je przekazać do kilku podanych instytucji. Lecą wojskowym samolotem. Na miejscu zostają przyjęci w pałacu prezydenckim przez generała i dyrektora biura koordynacji obrony planetarnej i oczekują na prezydenta, znaczy się panią prezydent. I po przeczekaniu całego dnia w korytarzu mają przenocować w hotelu i może następnego dnia pani prezydent znajdzie dla nich czas. Gdy udaje się już wreszcie przedstawić dane pani prezydent i jej świcie widać, jak bardzo w poważaniu mają to, że kometa zniszczy ludzkość. Ważniejsze są pierdoły polityczne i bliskie wybory. Naukowcy i dyrektor postanawiają puścić pomimo klauzuli tajności informację poprzez media.

Zabawnie wygląda to podejście do życia polityków, gdzie wiadomo długofalowo liczą się tylko słupki popularności i trzymanie się koryta – reszta niech spierdala, bo tylko zajmuje ich czas. Co z tego, że ludzkość czeka zagłada, oni mają na to wyjebane, bo przez bycie politykiem ich słupek popierdortęci jest tak wysoko, że ćpają własne pierdy. To obieg zamknięty, gdzie nie ma miejsca na nowe informacje. Kolejną zabawną rzeczą jest naśmiewka z guru szerokiego grona ludu czyli Steve’a Jobsa, znanego kradzieja, kombinatora i oszusta. Nieco introwertyczny typ Peter Isherwell (sumie to jest połączeniem Dżobsa i Muska) prezentuje w iście Dżobsowym stylu nowy system w telefonie, który pozwoli Ci nie być samemu i jest połączony z ludzkimi pragnieniami i uczuciami! Pozwoli wyczuć zły humor i rozbawić smutasa puszczając zabawny filmik, ale i umówi z terapeutką by więcej takie zejścia nie miały miejsca. Do tego jeszcze Ariana Grande jako młoda artystka Riley Bina, która prezentuje wszystko to co najgorsze wśród współczesnego światka patocelebrytów. Interesuje ich tylko to co ich dotyczy, samozadowolenie z siebie przenika sufit czasu i przestrzeni, a ego jest wyższe od stóp procentowych jakie nam premier Pinokio chce zaserwować. Do tego jeszcze kanał telewizyjny będący połączeniem telewizji śniadaniowej czyli takiej o niczym wraz z Pudelkiem. Ten świat medialno-internetowy, gdzie każdy kretyn ma ważniejszy głos od naukowca, od osoby która zęby zjadła na danym temacie. Gdzie patocelebrycki głos typu widocznych w naszych mediach byłych podróżników, aktorów jednej roli, piosenkarzy jest ważniejszy dla opinii społecznej od głosu prawdziwych speców w danym temacie. Klasyczek – liczy się nie kto ma rację, a kto bardziej wrzeszczy.

Zaprezentowano, że cały świat, wszelkie systemy to jeden wielki burdel. Liczy się tylko kasa i władza czyli ta wynikająca z kasy. Czyli w sumie Netflix niby zbija się też po części z siebie, bo jakby nie było teraz mocno rozdają karty w czasie odizolowania społecznego i zmniejszenia działań wspólnych wśród ludzi. Ale wiadomo, tak nie do końca. Znaczy się, że nie do końca zbija się z siebie, bo jakoś nie wspominają tu o kretynizmach politycznej poprawności, której są piewcami. Ale nie o tym, nie o tym. Otóż film jest do obejrzenia, ale na litość boską… po co to przeciągać na dwie godziny? Wystarczyłoby zrobić godzinne dzieło zniszczenia świata.

Jedna uwaga do wpisu “Nie patrz w górę (2021) – armagedon w krzywym zwierciadle

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s