Niewybaczalne (2021) – po odsiadce za morderstwo według św. Netflixa

I znów przyszła chwila na wybranie czegoś do obejrzenia online, a że serialowy to ja jestem w starym stylu czyli od czasu do czasu jak jest emisja odcinka to wypadło na film. I padło tym razem na Netflixa, bo przecież muszę wreszcie trafić na coś ze sensem. I jeszcze Sandra Bullock, której już sporo czasu nie widziałem w czymś nowym, więc kolejna rzecz za.

Oglądamy jak główna bohaterka Ruth Slater właśnie wychodzi z pierdla. Jej kurator (?) przedstawia jej zasady życia po wyjściu i byciu skazańcem. Zero picia, narkotyków, kontaktowania się z innymi więźniami i kontaktowania się z krewnymi osoby, którą zabiła. Trafia do jakiegoś wypizdówkowego hoteliku dla byłych skazańców w Chinatown. W pokoju szybko wita ją cudowny klimat – jedna pani sobie przyćpała, druga gdy tylko wyszła do telefonu zaczęła grzebać w jej rzeczach, a trzecia gdy tej grzebaczce dawała jasno do zrozumienia, że się tak bawić nie będzie, po prostu wyszła. Zadzwonił do niej anonimowy typ i rzucił coś na zasadzie „glinobójczyni”. Syn policjanta, którego zabiła 20 lat temu śledził ją po wyjściu z więzienia. Kontaktował się ze swoim bratem próbując go namówić na wpierdol, a może i zabicie Ruth Slater. Jednak ten zdaje się mieć więcej rozumu i pierdy o tym czego by chciał ojciec by jej zrobić nie ruszają go. Pomiędzy tymi aktualnymi życiowymi problemami oglądamy także wydarzenia sprzed lat co się wydarzyło co Ruth do zabójstwa skłoniło. Robiła w stolarce przed więzieniem, jednak gdy zgłosiła się na budowę el kierownikko zlał ją ciepłym moczem i trafiła do przetwórni ryb z wizytówki, którą na wszelki wypadek wręczył jej kurator. Dowiadujemy się też, że miała dużo młodszą siostrę, która po tym jak trafiła za kraty została adoptowana, gdyż ich rodzice nie żyli.

W sumie to Sandra Bullock wygląda tu jak mocno zmęczona życiem kobieta, w której tli się ostatnia iskierka nadziei – już nie na lepsze życie dla siebie bo na to za późno, ale by wiedzieć że młodszej siostrze będzie lepiej. Pod względem wyglądowym zrobili ją tu więcej niż dobrze czyli wreszcie Netflix poza opłaceniem gwiazd zapłacił komuś by zrobił główną bohaterką na taką jaka jest w scenariuszu. Mega zdziwko namber łan. Scenariusz nawet się klei, troszkę za dużo tu smutów pod kochające płaczliwe historyjki osób. Zdziwko namber tu. I o dziwo jest pewne zaskoczenie, a nawet dwa z czego jedno mocno spodziewane w tejże historii. Zdziwko namber fri i mejbi fri i pół. Ale… za dużo tu w tym scenariuszu tej naiwności, że tak łatwo pewne rzeczy ludzie by łyknęli, że szastu prastu nie mam rączek jedenastu, ale wszędzie ktoś błyskawicznie wierzy Ruth Slater. I pomimo cierpień jakie zafundowali jej scenarzyści by gawiedź oglądająca mogła wydmuchać nos w chusteczki wyjmowane z tego kwadratowego pojemnika z dziurką od góry do wyciągania ich.

Zdecydowanie fabularnie jest tu najlepiej z pośród poprzednich Netflixowych produkcji ichniejszych. Nadal mam sporo ale, ale… poprawa jest więc można ich wypuścić na warunkową wolność od pełnego jechania z nimi. Tym razem i scenarzysta dostał kasę, a i ktoś odpowiedzialny za wizerunek Sandry Bullock zrobił co miał zrobić. Troszkę film zagrany na dwóch emocjach, ale to o dwie więcej niż w fabule „Czerwonej noty”.

Chcesz płaczliwy klimat beznadziei z… oj prawie zaspoilerowałem, ale jednak kinomaniackie serduszko uruchomiło palpitację, która od serca poprzez piszące dłonie dotarła do mózgu by nie psuć fanom, albo raczej fankom (nie ukrywajmy smuty wolą obejrzeć jednak panie by pochlipać przed ekranem) zabawy. Także smutno-płaczliwy klimat jest, więc masz gotowy film na smutaśno-łzawy wieczór, którego raz na jakiś czas potrzebujesz.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s