Magnus (2007) – życie z samobójstwem

Estońskie kino prawie nie ma dostępu do naszych ekranów kinowych i telewizyjnych. Ostatnio z rzadka pokazuje się na festiwalach filmowych, z których czasem udaje się przejść do szerszego obiegu (np. „007 przygód Franka i Wendy”, wiem nie znacie bo nie byliście na WFF te 15 lat temu). Między innymi tą niedostępnością zachęciło mnie do wybrania filmu z Estonii. Trafił się akurat „Magnus” zainspirowany prawdziwymi wydarzeniami , film traktujący w lekki sposób bardzo ciężką gatunkowo sprawę jaką jest śmierć samobójcza.

Magnus to wrażliwy i inteligentny młodzieniec, który nie doświadcza dostatecznej miłości rodzicielskiej miłości i opieki. W dzieciństwie chorował na nieuleczalną chorobę płuc i nawet rodzice postawili na nim krzyżyk, lecz ten chłopiec dzięki ustawicznej grze z losem i życiem przetrwał i dorósł. Teraz ciągle żyje z myślą o odejściu z tego świata, przy kolejnej próbie samobójczej jego ojciec przełamuje się i postanawia się nim zaopiekować.

Śmierć dziecka to zawsze bardzo ciężka do zniesienia sytuacja dla rodziców, a co dopiero ustawiczne dążenie do popełnienia samobójstwa. Trudno pogodzić się z taką sytuacją i należy walczyć, aby dzieci nie chciały uczynić tego ostatecznego kroku z biletem w jedną stronę. Jednak nie wszyscy opiekunowie potrafią/mogą/chcą pomóc. Rodzice Magnusa się rozwiedli. Teraz żyją w zgodzie, jednak poza dziećmi i biznesem, w którym pracują nie łączy ich już nic. Syn to klasyczny wypadek – wpadki za młodu, pojawiła się myśl o aborcji, lecz para stwierdziła, że spróbuje go wychować. Ślub i te sprawy, jednak nie wiele z tego dobrego wyszło. Ojciec robi teraz w porno biznesie wyszukując dziewczyn chcących pracować ciałem w Niemczech – raczej chodzi o kluby ze stripteasem, nagie sesje i filmy porno niż typowy handel żywym towarem do prostytucji. Tutaj panie przychodzą same, nikt ich do tego nie zmusza – taka ścieżka kariery. Matka robi też w tym biznesie, jako ktoś w stylu agentki, która pomaga dziewczynom i mówi co mają robić. Magnus ma także siostrę, która jest równie emocjonalnie wypaczona jak i on, dzięki swemu nie w pełni normalnemu dzieciństwu.

Główny bohater patrzy na świat nieco inaczej niż jego otoczenie. Całe jego życie napiętnowane jest świadomością nieuchronności śmierci. Każdego dnia robi zakłady z losem (typu „jak zrobię pięć przysiadów dzisiaj nie umrę”), dzięki którym udało się mu przetrwać swe szczenięce lata w jako takim stanie psychicznym. Im starszy, tym większa jego świadomość sprawiająca, że czuje nadchodzący dzień, w którym musi powiedzieć sobie dość. W codziennym życiu banalnie pomaga sobie przy pomocy używek, tych legalnych (papierosy) i nielegalnych (marihuana, kokaina i inne riki tiki narkotyki).

Relacje pomiędzy Magnusem i ojcem stają się dość ciekawym dodatkiem do filmu. Obydwaj żyją w podobny sposób, bez większych stresów, ciągle zażywanie narkotyków, przelotne znajomości z kobietami. Mocno luźne podejście do życia w sensie jego przeżywania, nie że życia jako bytu, bycia. Ojciec postanawia zacieśnić stosunki z synem robiąc wspólny wypad za miasto oraz wyjście do burdelu. Po prostu sielska atmosfera.

Lekko podany film z niezłymi zdjęciami o ciężkim temacie, jakim są samobójstwa. Dodatkowego smaczku dodaje to, iż Mart Laisk gra samego siebie, gdyż w rzeczywistości jego syn popełnił samobójstwo o którym jest mowa w tymże obrazie. Jeśli uda się wam gdzieś to trafić – bierzta, bo warto.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s