Kolejne 365 dni (2022) – kolejna sraczka

Ja pierdolę… ileż ludzie się naspuszczali nad tym gównem w necie, a do mnie dopiero po dłuższej chwili dotarło, że to nie jest podniecanie się częścią drugą „365 dni: Ten dzień” tylko nowa trzecia część! A żem podczas tego jazgotu był akurat w rowerowym podróżowaniu to miałem mocno na to wywalone, dobra nie tak mocno wywalone, bo jednak zboczeństwo me kinomaniactwem zwane chciało zanurzyć się w tej kloace by ubrudzić mój mózg wysrywem Blanki namber fri. Bo dzięki takim produkcjom moja intelektualna poprzeczka, poziom wartościowania jest poziomowany, ustawienia fabryczne przyjmuje. Po prostu wiem, gdzie jest dno, choć ono z kolejnymi jej produkcjami się nieco rozciąga jak odbyt modelki w Dupaju, której wczoraj pakowało się ledwie dwa prącia arabskich hrabiów na raz, a dziś już dabel fisting anal i można klaskać! Dobra jedziemy z tym gównem! A i uwaga tu będzie pełno SPOILERÓW! Bo inaczej musiałbym co chwila wpisywać ostrzeżenie… dopisek po napisaniu całości, raz oznaczam spoiler bo to może za bardzo rozwalić wam czaszki.

Czas na fabułę. Prut, prut, dymanko, gadanko, dymanko, pierdu-pierdu, dymanko, wysryw, pierdolonko, dymanko, walonko, gadanko. To tak w skrócie dla niecierpliwych… a już szczegółowo. W poprzednim odcinku tejże telesraneli dojszło do poszczelin głównej cizi mizi. A zaczynamy… oczywiście od widoku morza, plaży i najazdu na cmentarz nadmorski. Praktyczny taki – nie ma co wielce zabezpieczać bo sztormie miejsca wynajmie się kolejny raz bo wypłucze denatów. I oczywiście muzyczka w tle. Massimo pacza na grób, ujęcia na koleżaneczkę głównej bohaterki i Siwcową i tekst tęsknię za nią, by jakaś tępa dzida pomyślała (wiem, wiem nadużycie semantyczne), że główna bohaterka umarła na śmierć! I takie pierdolenie jak szkoda jej koleżaneczki, do tego pierdolenie pomiędzy mafiami. Massimo jest taki twardy, taki mnięski i daje konkurencji 1 godzinę do spierdalania z Sycylii. I wreszcie w 5 minucie widzimy, że ten grób to był grób bliźniaka. Już lachonki przestają popłakiwać i zaczynają się uśmiechać, ocierając łzy skapujące z doczepianych na kilka centymetrów rzęs. Rekonwalescentka leży na łożu, Massimo ją głaszcze takie tam romantyczne pierdulety. Oczywiście chce się ruchać, ale Massimo stwierdza, że jeszcze za wcześnie… bo lekarz tak powiedział – ale ona ma to gdzieś!~Potem ujęcie jak to jej koleżaneczka ma się źle i niedojada, ale przyszła do niej rekonwalescentka. Jakieś pitu pitu o dostaniu drugiej szansy. Oczywiście wizyta u fryzjera. Oczywiście odzywa się gościu z poprzedniej części ten tam Nacho. I tak dalej… nosz kurwa litości moi drodzy, opisywanie tej fabuły nie ma sensu. Wiadomo poniżej będę się znęcał i wydukam z siebie sporo odnośnie „fabuły” bo tu nic innego nie ma.

Ja pierdolę… laska dostaje z bliska postrzał w brzuch. Ok. Pewnie dobra opieka medyczna, wszakże jest ruchadełkiem mafiozy. Ok. Ale do kurwy dymanej przez wielbłądy nędzy… po postrzale w brzuch momentalnie nie robi się taka mini blizna i od razu można sobie ruszyć na ruchanko! Choć z drugiej strony jak jak bym szanował za to co zaraz napiszę, jakby o tym napisała i zrobiła to w filmie. Otóż, że byłaby to normalna rana, jak to postrzał, w trakcie ruchanka by się otworzyła, zaczęła nieco krwawić, a Massimo by ją w tą dziurę postrzałową zaczął posuwać. A ona by piszczałą z bólu i radości, że Massimo ma kolejną dziurkę do akcji! Jak ja bym za taką akcję Blankę szanował, że zrobiłaby taki trolling! O matko, ależ bym się uśmiał – a potem kupił jej książki, by w ten sposób dołożyć swoje 5zł do mistrzyni trollingu, a potem złagodził swoje recenzje. Ale tego nie zrobię, bo ona jednak to na poważnie pisała, na poważnie film zrobionym był i jest.

Łania przechadzająca się na spotkaniu „biznesowym” po wizycie u fryca by znarowić samca. Gódbaj majtasy niech wchodzą do akcji kutasy! Muzyczka, dymanko, muzyczka. I w trakcie pierwszej sceny akcji miałem wrażenie, że koleś jedzie konno, a nie posuwa swoją wybrankę. Szczególnie widać to z tych ujęć z boku. Wyciąć kobietę i można podstawić łeb i kark jakowego rumaka i będzie pasował nawet z miną, że bierze udział w Wielkiej Padubickiej i walczy o coś. Potem spotykają się by ruszyć w miasto pobawić się. Chwila pierdolenia o pierdoleniu, że rozpoznała, że się dymała nie tylko po braku majtek ale po włosach i ustach. Dodam, że nie kończył jej na twarz. Potem muzyczka i one jedzą nad samym morzem ofkors. I odzywał się tamten ogier z poprzedniej części i widać, że cipka ją zaswędziała bo by znów z nim być chciała i dlatego odchodzi od koleżaneczki by z nim pogadać. A potem muzyczka i bajlando. I pojawia się maczo Domenico i podbija do koleżaneczki a nasza główna bohaterka zawiedziona rusza do baru i tam jest Massimo wkurwiony, że jest tu bez pozwolenia. I idą do pokoju potrzeb. Rurka na niej wygina się laseczka… ciało spoko, ale twarz zrobiona w ten wulgarny instagramowy sposób, a oni mizianko i. Wchodzi ona na scenę przelizuje się z tancerką i powrót do misia by była akcja, a tancerka spada na zaplecze. Obciąganie, a potem ujeżdżanie, a w tle muzyczka. Normalnie te sceny akcji… kurde jakieś takie bezpciowe. I tak przez cały film. Znowu muzyczki, dymanie, pseudofabularne momenty i rozkminy jej wewnętrzne, gdzie gryzą się dwa wilki… znaczy u niej gryzą się dwie suki – jedna Massimo, druga Nacho. Wali w człona, a potem zdziwiona, że kolo ma dość jej fochów. Matko jakie to gówniane… a w sumie jedna z niewielu rzeczy w tym filmie mega prawdziwa odnośnie kobiet. I zamiast powiedzieć co się odjebuje to ucieka w pracę, on tak samo. Klasyka dorosłych ludzi, ale wszystko tu tak pokazane w tym filmie, że miałem dość, a to dopiero 40 minuta. I scena jak glonojad z nampompowanymi warami – pontonami i pompowanymi cyckami dobiera się do Massimo w klubie i jeszcze lachon napompowany z lateksową maską. A obok kumple dymają inne laski w różnych konfiguracjach. Ale on jest twardy choć mu stoi, ale to przecież w tym filmie stworzonym dla kobiet nie przystoi – by on taki przystojny ruchał kogoś poza główną bohaterką… ale główna bohaterka może dymać kogo chce. Na tym polega równość. I jeszcze, że ona skoro upada jej „małżeństwo” to stawia na karierę i ruszają na targi mody do Portugalii. I choć jeszcze nie wiem co się wydarzy bo piszę to w trakcie by nie umrzeć na udar jąder podczas oglądania tego czegoś to wiem co tam będzie grane z Nacho.

Ło matko zabrakło mi sił na znęcanie się nad tym kolejnym wypluwem. Po prostu zmęczył mnie fizycznie seans bardziej niż niedawny nocny maraton filmowy w kinie z Władkiem. Ilość pierdolenia i nie chodzi o segzy, a o te gadki z dupy, co ciekawsze byłoby jakby porozumiewali się pomiędzy sobą odpowiednio modulowanymi pierdnięciami. Miałyby one więcej wyrazu i przekazu. A już scena marzeń sennych po powrocie do mamci… gdzie miała mokry sen z trójkątem z nimi dwoma, gdzie UWAGA SPOILER NAD SPOILERY zaczynają się miedzy sobą całować KONIEC SPOILERA to już rozjebało system.

I prawie dwie godziny z życia poszły psu w dupę na ten super seans, ale jak szedłem na szybki sik czy po browara do lodówki nie pauzowałem jak to czynię podczas domowych seansów… nie było sensu. Nawet wysrać się poszedłem by nie tracić w pełni czasu. I ten klocek miał więcej wyrazu niż gra aktorska wszystkich tu występujących. I był bardziej zwarty, skompresowany, a nie tak rozwodniony jak rozciągnięta fabuła napisana na 10 minut na dwie godziny. I nawet to, że widzimy tu kilkukrotnie kobiece cycki nie napompowane silikonem nie przyciągało mej uwagi zbytnio… Aż zacząłem się obawiać co ze mną, ale zajrzałem dla testu i orzeźwienia na umyśle, ale i sprawdzenia czy wszystko działa – i zadziałało, ale 356 dni działa jakoś tak gasząco na konar płonący. Teraz jak będę chciał by mi opadł nie będę już myślał o tej kobiecie z bazaru co między piersiami miała dużo więcej futra niż ja na klacie, ale będę myślał o tym filmie.

Idealny film by puszczać skazanym na dożywocie – obowiązkowo kilkukrotnie w ciągu dnia pomiędzy posiłkami i czasem na sen. Zdecydowanie by skruszeli i poprosili o zmianę z dożywocia na wyrok dekapitacji. Zdecydowanie odradzam seans z tym czymś dla własnego dobra, lepiej jako coś kiepskiego dla równowagi obejrzeć jakiś gówniany film akcji z epoki wideo. Jest to tak chujowe, że po prostu reckę puszczam od razu bez sprawdzania, bez ustawiania na dzień, do którego mych czytelników przyzwyczaiłem. Nie ma sensu czekać z wysraniem się.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s