Batman (2022) – uczłowieczenie Batmana

Lata temu poszło hasło, że robią nowego Batmana, nie powiem że morda mi się nie ucieszyła, bo lekki zaciesz był, bo obok Puniego jest to mój ulubiony superbohater komiksowy. Jednak jak padło, że ma zagrać Patison… to kończynki mi opadły – no ni chuja mi nie leżał. Jednak potem obejrzałem „Lighthouse” i jakoś lżej mi było na duszy, bo zobaczyłem, że aktorsko to ogarnie skoro nie ustępował jednemu z moich aktorskich ulubieńców czyli Willemowi Dafoe. Lata minęły i trafiło mnie, że hej to w ten piątek jest premiera. Ruszyłem więc do kina mniej przeze mnie wybieranego, o klasycznie godzinie pasującej – by nieco myślami uciec od rozpierdolu dziejącego się za wschodnią granicą.

W tej odsłonie Batmana oglądamy jak to jakiś pojeb, żeby nie powiedzieć seryjny morderca zabija możnowładców Gotham City. Otóż w dziwnych okolicznościach przyrody zostaje zabity aktualny burmistrz w swoim domu i to w czasie gdy są tam jeszcze jego żona i syn. Zostaje zamordowany w specyficzny sposób, a i zostaje zostawiona wiadomość dla Batmana. Porucznik James Gordon klasycznie wzywa znakiem na niebie Człowieka Nietoperza i zabiera go na miejsce zbrodni. Tak okazuje się, że Nietopyrek zauważa pewne rzeczy, których nie widzieli policaje, a i ciekawostką się informacja od mordercy staje. Powoli wychodzi, że tajemniczy typ ma zamiar zamordować jeszcze kilka osób związanych z władzami miasta.

Dobra by jakoś zacząć, zacznę od tego jak mi tu się ten superbohater widział. Ten Batman wygląda jak polski Zbigniew pracujący u klasycznego Janusza, za gównianą stawkę gdzie i tak połowa pensji jest pod stołem i żeby uważał, bo na jego miejsce jest chętnych 6 Ukraińców. Zapierdziela w jakieś kopalni, tudzież w budowlance, że ciągle jest ujebany. Do tego ma żonę, która ciągle i o wszystko suszy mu głowę, zupełnie go nie szanuje. Do tego trójkę dzieciaków oraz obowiązkowy kredyt mieszkaniowy we frankach… I taki Zbigniew wraca z roboty, kładzie się po szybkim obiedzie i opierdolu spać, stara cały czas suszy mu łeb. A ten jak już małżonka zaśnie wskakuje w kewlarowy trykot i rusza w miasto – bo ktoś kurwa musi ogarnąć ten pierdolnik, bo jeśli nie on to kto? I tak właśnie wygląda najnowszy Batman – jak niedospany, przepracowany, niedojadający (bo stara dupę tak truje, że obiad staje w gardle) Zbigniew. Wie, że nie ma żadnych perspektyw, a marzenia dawałyby ułudę możliwości zmiany swego losu, który jest już przejebany, więc woli pomóc innym z walką z przestępczością niż pomóc sobie – bo to zbyt przejebane. I uwaga to nie jest dopsztyk, tylko wyraz uznania, uczłowieczenia Batmana. Wcześniej zrobiono to z Bondem, zrobiono z niego bardziej ludzkiego – ludzkiego ale psychopatycznego, ale ludzkiego dzięki Danielowi Craigowi i zrobieniu z tej serii bardziej filmu sensacyjno-akcyjnego niż w pewnych ramach fantastyki i komedii.

Dokonano tu pewnej dekonstrukcji na superbohaterze – tak jak dawno temu na wspominanym Bondzie. W sumie można rzec, że niczym Tytusa de Zoo uczłowieczono Batmana. Przydano mu bardziej ludzkiej oblicze… ale nie tylko jemu! Także jego przeciwnikom superłotrom. Wszystkich odarto z superbohaterszczyzy, a wzięto porcję włoszczyzny by zrobić bulion warzywny – na którym wszystkie popkulturowe zupy wyjdą może nie lepiej, ale bardziej w smaku zwykłego ludzia nie z odludzia. To jest Człowiek Nietoperz na miarę naszych czasów, czyli człowiek któremu jest bliska depresja, doły, kiepskie dni. Nawet okoliczności przyrody w tym filmie idą w te strony czym mocno mi przypominały genialny film sf czyli „Łowcę androidów”. Bardzo czuje się tu to, że to zwykły człowiek z dobrym sprzętem, umiejętnościami, a przede wszystkim kochones i upartością. To jest typ, który osiąga sukces bo dąży ku niemu i ciężko na to pracuje krwawiąc nie raz nawet z odbytnicy, choć razem z nim startowali koledzy w chuj bardziej utalentowani – ale to on osiągnął sukces bo zapierdalał. Maksymalnie zminimalizowano tu poczucie, że przecież Bruce Wayne to miliarder, który na pstryknięcie palcami miałby wszystkie polskie modelki z Dubaju by pobawiły się jego ekstrementami na klacie niczym torcikiem wedlowskim. Dzięki czemu bardziej można się zbliżyć do tejże postaci i poczuć się w jego skórze (no może nie aż tak jak Puniego – od tłumacza dla niekumatych: Punishera ofkors) i dzięki temu bardziej mu kibicować czyli w film się zaangażować.

Kolejna rzecz – Człowiek Zagadka, który dawno temu był zagrany przez Jima Carrey’a tutaj występuje Paul Dano. Oj pasował do roli takiego psychopaty… pasował. Jest tu bardziej seryjniakiem, niż superłotrem z uniwersum czy to Marvela czy DC. Wspomniany już Patison może troszkę kubaturą mięśniową słabo się komponuje z tym co robi – znaczy się do napierdalanek z gangusami, bejami, po prostu złymi skurwlami. Trzeba oczywiście wspomnieć o Zoë Kravitz, która figurę ma godną uwagi, aczkolwiek dziwnie chodzi – porusza się niczym supermodelka z lat 90-tych, z czasów gdy modelki miały seksowne ciała, a nie były wieszakami z dzisiejszych czasów pozbawionymi jak się tylko da cech kobiecych… bo wiadomo kreatorzy mody wolą jednak chłopców. Tak wiem kogoś właśnie zaszczypały zwieracze: jak ten typ śmie tak pisać! Śmię bo piszę prawdę 🙂 Ale… taki Pingwin, którego dopiero po seansie ogarnąłem, że to był Kolin Farelka, tak pojechali mu po wyglądzie, a i głos jego brzmiał inaczej, albo dawno gościa nie słyszałem stąd mniej go rozpoznałem.

A na minus – strój Batka… wygląda jak własnoręcznie zrobiony przez Łysego z Brejzers jakby miał występować w ostrzejszych klimatach filmów porno czyli tam, gdzie dzieli i rządzi Nacho Vidal i ofkors mister Rocco Invades Poland Siffredi. Jakoś tak on słabo wygląda – szczególnie hełm, choć w paru momentach są pewne zaskoczenia (nie będę spoilerował gdzie), choć pelerynka mocno nieużyteczna w tej części. Kolejny minus pazury kobiety kot… normalnie nie mógłbym nic ten z kobietą z takimi szponami… bo to niehigieniczne i ciągle miałbym w głowie to, a i dla mnie w uj nieestetyczne takie długaśne.

Na plus też trzeba rzec, że jest ta pomroczność, deszcz, ciemność świata wręcz mroczność nawet w dzień, do tego ten wszech ogarniający brud. Wszystko to tym bardziej wbija Batmana w zwykłe ludzkie klimaty. Kilka scen, które robiły w uj klimat – jak ta ze zwiastuna czy trailera jak młodsi wolą, gdzie batman klepie po ryłach typów w ciemności, a mrok rozświetlają tylko serie z broni ręcznej. Mniodzio na moją sarnią w batalistyce unurzaną duszę choć nie jest to żadna bitwa. Ta mroczność i depresyjność pogłębiona w dwóch momentach utworem jednej z moich ulubionych kapel Nirvanie w utworze „Something In The Way” i żeby pogłębić odczucia jakie miałem podczas seansu wręcz zacytuję tekst (przetłumaczony ofkors) tego utworu:

„Pod mostem

Plandeka zaczęła przeciekać

Zwierzęta, które uwięziłem

Wszystkie się udomowiły

Przy życiu utrzymuje mnie trawa

I woda kapiąca z sufitu

W porządku jest jeść ryby

Bo one nie mają żadnych uczuć

Coś mi stoi na drodze

Tak, coś mi stoi na drodze

Pod mostem

Plandeka zaczęła przeciekać

Zwierzęta, które uwięziłem

Wszystkie się udomowiły

Przy życiu utrzymuje mnie trawa

I woda kapiąca z sufitu

W porządku jest jeść ryby

Bo one nie mają żadnych uczuć

Coś mi stoi na drodze Tak, coś mi stoi na drodze”

Tekst pochodzi z https://www.tekstowo.pl/piosenka,nirvana,something_in_the_way.html

Tak czy inaczej ten Batman jest kosmicznie innym Batmanem niż te poprzednie Batmany, ale kurde jest spoko. Może to nie jest ten, który dla mnie był najbliższy czyli z Michaelem Keatonem, ani nie był to ten Batman w uj widowiskowy z Christianem Balem, ale jest to najbardziej ludzki Człowiek Nietoperz i najbardziej depresyjny i dołujący czy memu sercu najbliższy. Dla komiksiarzy – wy wiecie o „Arkham Asylum”, więc wiecie że ta część idzie nieco w tę stronę. Więc polecam.

Jedna uwaga do wpisu “Batman (2022) – uczłowieczenie Batmana

  1. Thanks for sοme other informative ԝeb site. The рlace else may
    I get that kind of іnfo written in such an ideal way?
    I’vе a project that I’m simpⅼy now working on, and I have Ьeen on the glance out for
    such info.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s